Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepiśniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepiśniki. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2014

NOWE PRZEPIŚNIKI I KALENDARZE

Od kilku dni robiłam przepiśniki i sprawiało mi to wielką radość.Zimno za oknem,śnieg pada prawie przez cały dzień,więc jest to najlepszy czas na robótki ręczne:)Tym bardziej,że spędzamy ferie w domu i mogę nadrobić zaległości i zrobić te prace,które odkładałam na "po świętach"Lubię ferie zimowe,zazwyczaj w tym okresie mamy mniej pracy i prawie wszyscy domownicy są w domu.Mamy czas dla siebie,no nie wszyscy dziewczyny mają sesję i sporo nauki przed nimi ale taki los studenta...:)Teraz pokażę Wam kalendarz jaki zrobiłam sobie,gdy moja starsza córka zobaczyła go od razu poprosiła mnie o zrobienie podobnego dla niej.Nawet nie zdawała sobie sprawy z  tego jak mnie ta prośba ucieszyła!!!To tak cieszy gdy komuś podoba się to co robisz,z wielką chęcią zabrałam się do klejenia.A efekt same zobaczcie:To wszystkie zeszyty,które zrobiłam:
 Po lewej mój kalendarz,po prawej mojej córki:
 Ja mam truskaweczki a Dominika jabłka:

 Tyły kalendarzowe:)

Grzbiety:



Zrobiłam też trzy pastelowe przepiśniki:







Szukając kulinarnych inspiracji trafiłam do Magdy i zachwyciłam się jej blogiem:http://zapachwspomnien.blogspot.com/.Magda jest autorką książki o świątecznych wypiekach i dekoracjach,pokazuje tradycyjne ślązkie ciasteczka.Bardzo polecam Wam tę pozycję.A do tego książka zawiera piękne ba przepiękne zdjęcia....a wiecie jak lubię kulinarne fotografie.Jej blog na pewno przyniesie Wam wiele inspiracji!!!







czwartek, 5 grudnia 2013

PRZEPIŚNIK-PREZENT MIKOŁAJKOWY

I znowu dziś tylko na krótko,codzienne coś przygotowuję i szykuję na święta.W tym roku nie mam jeszcze stroika adwentowego,ponieważ nie chciałam powielać zeszłorocznego pomysłu a nie znalazłam prostokątnej podstawy,o której myślałam.Okrągły stroik nie pasuje na mój stolik,więc na razie wstrzymałam się.Nic na siłę.Ale już powoli zaczynam przystrajać dom i cieszę się z tego co już zrobiłam.Ale za to przygotowałam dla moich koleżanek blogowych przepiśniki.I chciałabym je pokazać,bo o dziwo podoba mi się to co zrobiłam.





Chciałam Wam serdecznie polecić sklep świetnej dziewczyny z Gdyni,która specjalnie dla mnie zrobiła w swojej firmie liczby na kalendarz i napisy na przepiśniki.A do tego ma wiele ciekawych rzeczy w ofercie w tym sztućce:http://i-kropka.com.pl/
Polecam Wam ten sklepik!!!
Do tego naprawiłam termos,który wcześniej Wam pokazałam,podkleiłam go i ma prawie identyczne miętowe tło a na wierzch przykleiłam koronkę i mam prawie nowy termos:)

Dzisiaj wieczorem,jak co roku,przygotuję nam Mikołajki,u mnie są trochę inne niż wszędzie,zazwyczaj prezenty Mikołaj podrzuca na stolik,schody lub barek i nawet przygotowuje pewną oprawę dekoracyjną....więcej jutro:)
Chciałabym serdecznie powitać dwie nowe obserwujące:Vermilion i Zapa.Dziękuję za wizyty!!!
Życzę miłych Mikołajków!!!

piątek, 5 kwietnia 2013

ŻUREK W CHLEBIE ORAZ SAŁATKA Z KURCZAKIEM I SZPINAKIEM WRAZ ZE ŚLIMACZKAMI

W związku z  tym,że zawsze w Wielkanoc gości na naszym stole żurek,chciałabym się podzielić moim sprawdzonym przepisem na te zupę.Co prawda,my żurek mieliśmy po świętach ale za to w jakiej oprawie:)Dostałam od koleżanki chlebki i w nich podałam żurek.
SKŁADNIKI:
-2 szt białej kiełbasy
-1 kiełbasa typu zwyczajna,ale dobrej jakości
-1 duża cebula
-2 marchewki
-1 pietruszka
-kawałek selera
-5-6 ziemniaków
-zakwas żuru 1 l
-sól,pieprz,majranek
-3-4 ziarna pieprzu
-1-2 listki laurowe
-2-3 ziela angielskie

PRZYGOTOWANIE:
Do garnka wlewamy wodę,około 2,5 l wody,dodajemy utarte na tarce na dużych oczkach warzywa z wyjątkiem ziemniaków,te kroimy w kostkę i wrzucamy również do gotującej się zupy.Do warzyw dokładamy białą kiełbasę.Ja kroję białą na plastry a potem plaster kroję jeszcze na cztery części ale wiem,że dużo osób pozostaje przy plasterkach.Róbcie jak lubicie:)Dokładam przyprawy.Po 15 minutach wlewam zakwas.W tym czasie gdy zupka się już gotuję,kroję cebulkę z małą kostkę i duszę na patelni wraz z pokrojoną w kostkę kiełbasę.Gdy zupa jest już prawie gotowa wrzucam do garnka podsmażoną kiełbaskę i cebulkę.Jeszcze chwilę gotuję dosypując ponownie majranek.Zupa pięknie pachnie a jak smakuję!!!Wiem,że dużo osób zagęszcza żurek śmietają i mąką ja tego nie robię,zarówno ze względu na walory smakowe jak i kalorie:)





Polecam też sałatkę:
SKŁADNIKI:
-główka sałaty lodowej
-opakowanie liści szpinaku
-liście roszponki
-4 ogórki konserwowe
-4 pomidory
-1 marchew
-1 pierś z kurczaka
-sól,pieprz
-sos do sałatki według uznania,może być taki jak w moich poprzednich przepisach,ale również pasuje tu sos winegret lub inny francuski lekki sos.

PRZYGOTOWANIE:
Przygotowuję pierś z kurczaka:kroję  w kostce i przez chwilę moczę w marynacie:odrobina oliwy wraz z:pieprzem grubo mielonym wielokolorowym,solą,papryką i gałązkami tymianku.Odkładam aby mięso nabrało aromatu.Sałaty myję,odsączam i układam na talerzu,lodową rwę na kawałki,liście szpinaku kładę w całości ucinając tylko końcówki listków.Obieram marchewkę,dzielę na dwie części i za pomocą obieraczki do warzyw kroję na bardzo cieniutkie plasterki.Pomidory zaparzam w gorącej wodzie i po chwili zdejmuje z nich skórkę.Kroję w kostkę,podobnie jak ogórki konserwowe.Pierś piekę na patelni i gdy ostygnie kładę na sałatkę.Dla chętnych nie pilnujących kalorii:można sałatkę posypać utartym serem parmezanem.


Do sałatki podałam małe ślimaczki.Wykonane były według przepisu jaki u mnie znajdziecie na blogu na grissimi.Tylko zapiast długich paluchów,zrobiłam ślimaczki i posypałam solą i makiem.Polecam Wam je i jako przekąskę i jako dodatek do zup i sałatek.Szybkie,łatwe do zrobienia i bez konserwantów:)

SKŁAD:
190gr mąki pszennej
80gr mąki żytniej
10dkg drożdży
1 łyżeczka soli
150 mln mleka
2 łyżki oliwy
ziarna,sezam lub mak do posypania paluchów

WYKONANIE:
Do miski wsypujemy mąkę,sól,cukier,drożdże i zalewamy ciepłym mlekiem,wyrabiamy ciasto.Odstawiamy na godzine w ciepłe miejsce,ciasto przykrywamy ściereczką.Po tym czasie rozwałkujemy ciasto na placek grubości około 1cm i rolujemy je tworząc paluchy.Ja robię je o długości około 20cm a ich grubość zależy od Waszego upodobania.Kładziemy tak uformowane grissini na blasze i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 min.Pozostaje nam posmarować je wodą i posypać wybranymi ziarnami,makiem czy sezamem a nawet kawałkami grubej soli.Pieczemy krótko,maksymalnie 15 minut w piekarniku zagrzanym do temperatury 220 stopni.Można je jeść zarówno na ciepło,zaraz po wyjęciu z piekarnika jak i na zimno,niczym paluszki.

Pokażę też,moje ostatnie przepiśniki jakie zrobiłam jako prezent wielkanocny:

A na koniec pokażę Wam jak moja córka zabawiała naszego kota:)))A było to w dzień przed uroczystą świąteczną kolację i na 100% rozpoznacie czym go atakowała i co go tak zainteresowało:)))


środa, 27 marca 2013

PRZEPIŚNIKI W HURCIE

Mam ostatnio dość trudny okres i muszę się czymś zająć.Najbardziej uspakaja mnie lepienie pierogów,ale ile można ich jeść,tym bardziej,że wszyscy u nas przecież pilnują się i strzegą swojej wagi.Więc odeszłam na chwilę od kuchni i zajęłam się robieniem przepiśników i notesów dla najbliższych.To fajna praca,która jest wielką przyjemnością.

Pierwszy notes,powstał dla mojego synka,który zapisuje w nim swoje opowiadania.Chciałam aby pasował stylistycznie do jego pokoju.Mam nadzieję,że się udało:)

Drugi dla mojej córeczki,świetnie piecze,gotuje i robi rewelacyjne desery,mam nadzieję,że zapisze ten notes wspaniałymi przepisami i tylko dobrymi myślami.


Kolejne przepiśniki powstały dla moich koleżanek,które zawsze są ze mną i wiem,że do tej pory wszystkie swoje przepisy trzymały na kartkach.Czas to skończyć!!!A do tego to są moje dobre dusze,które często degustują moje przepisy i o dziwo często mnie chwalą:)))I nagminnie zapisują moje przepisy na kartkach zamiast w takich oto przepiśnikach:




wtorek, 19 marca 2013

ZIELONO MI:))

W związku z tym,że nie ma co liczyć na wiosnę u mnie będzie o zielonych sałatach.Miałam pokazać Wam jak dzisiaj wygląda moje miasto ale straciłam ochotę na robienie zdjęć gdy wyszłam na dwór.A wyjść musiałam,ponieważ miałam do załatwienia parę spraw.O samochodzie nawet nie pomyślałam,ponieważ widziałam jak są zaśnieżone drogi a nawet nasza główna przelotówka Gdynia-Wejherowo była cała biała i samochody z trudem się posuwały.Chodniki również zasypane,nie ma się zresztą czemu dziwić,skoro od rana do teraz cały czas sypie śnieg.Wróciłam zmarznięta i zniechęcona,odechciało mi się robić zdjęcia.Zamiast myśleć o zimowej aurze lepiej robić sałatki.Polecam dzisiaj dwie,jedną przygotowaną przeze mnie a drugą przez moja córkę.Nie będę specjalnie podawać przepisu na moją,ponieważ ostatnio ją podawałam,zmieniłam tylko odrobinę skład,dodałam świeży szpinak i był to strzał w dziesiątkę.Wszystkim bardzo smakował.A tak bałam się go dodać do sałatki:)))I oczywiście skład jak poprzednio:sałata,sałata lodowa,gruszka,ogórek świeży,pomidorki koktajlowe ale tym razem zamiast sera pleśniowego kawałki sera brie.I dodatkowo posypałam sałatkę kiełkami.Dla tych co kalorii nie liczą-na sałatkę sypiemy garść podsmażonych orzeszków ziemnych.Zaostrzył smak.Sos tak jak poprzednio:miód,sos chili pikantno-słodki, i musztarda francuska.

Druga sałatka ma bardzo prosty skład i jest szybka do wykonania:
SKŁADNIKI
-kawałek piersi kurczaka pokrojony w kostkę
-sałata zwykła lub lodowa
-pomidory pokrojone w plastry a potem podzielone na dwie lub cztery części
-marchew utartą na tarce(aby była cieniutka)
-jabłko
-sól,pieprz kolorowy,carry

SOS
-jogurt 
-ząbek czosnku
-odrobina vegety

Przygotowanie
Pierś usmażyć na odrobinie masła dodając sól,pieprz i carry.W tym czasie umyć i podzielić sałatę na drobne kawałki,pokroić na cieńkie plastry pomidory,jabłka obrać ze skórki i również pokroić dość cieńko.Marchewkę obrać i zetrzeć na tarce.Mięso położyć na sałatkę.Do kubeczka jogurtu dodać zmiażdżony czosnek oraz odrobinę vegety,dobrze wymieszać i podawać do sałatki.Smacznego!




I na koniec pokażę przepiśnik,który zrobiłam z myślą o bardzo mi bliskiej osobie,która jest artystyczną duszą,bardzo ciepłą kobietą,która właśnie z takimi kolorami mi się kojarzy.Już jakiś czas temu chciałam coś dla niej zrobić,bo tak się składa,że nie dość,że sprawiła mi kilka pięknych niespodzianek to do tego zawsze mnie wysłucha i coś mądrego podpowie,ale do tej pory nie było okazji.Teraz wpadłam na pomysł właśnie przepiśnika.Trochę mi krzywizny wyszły,za co przepraszam ale w trakcie wykonywania go,miałam stresujących kilka rozmów zawodowych,które mnie bardzo zdenerwowały i chyba odbiło sie to na notesie:)))Ale mam nadzieję,że to ujdzie.



Witam też,nową obserwującą koleżankę!!!Miło mi,że dołączyłaś do mnie!!!

czwartek, 7 marca 2013

O KICZOWATYCH KULACH MOICH I PEWNYM PRZEPIŚNIKU

Wiele,wiele lat temu podczas pierwszego dnia w szkole podstawowej poznałam swoją najlepszą przyjaciółkę.Spędziłyśmy razem całe dziedziństwo a potem razem uczyłyśmy się w liceum i wspólnie  przeżyłyśmy młodość,dopiero po nim każda rozpoczęła samodzielną edukację na innych kierunkach.Mimo to zawsze byłyśmy blisko siebie,teraz również mieszkamy w tej samej miejscowości,nasze dzieci się przyjaźnią,mężowie również.Nie spotykamy się tak często jak mogłybyśmy,bo każda jest zalatana,zabiegana ale często rozmawiamy przez telefon.A co jest najważniejsze?Możemy zawsze na siebie liczyć i w trudnych chwilach wspieramy się i pomagamy sobie.Dla mnie to wielki dar mieć taką przyjaciółkę,niewiele osób ma to szczęście aby przez tyle lat mieć takiego przyjaciela obok.Moje życie nauczyło mnie,że koleżanek można mieć wiele ale przyjaciół  a do tego sprawdzonych ma się niewielu.Moja przyjaciółka kilka dni temu miała urodziny i postanowiłam zrobić jej prezent w postaci wesołego Przepiśnika.Chciałabym Wam go pokazać:

Wiem,że jeszcze sporo muszę sie nauczyć ale próbuję,próbuję:)))
A teraz pokażę Wam co zbieram od wielu lat i co mnie niezmiernie raduję.Ludzie dzielą sie na zbieraczy wszelkich rzeczy i niezbieraczy,którzy bez oporów wyrzucają stare buty,przeczytane książki oddają innym lub do biblioteki,sukienki już nie modne,potrzebującym a zalegające tony nie potrzebnych rzeczy wrzucają do śmietnika.Domy mają pozbawione wszelkich duperszmitków,niepotrzebnych landszafcików i innych przedmiotów.Ja niestety należę do tych pierwszych....niestety ponieważ nie jestem w stanie pozbyć się żadnej książki,w szafie wiszą za małe kiecki(ależ przecież jeszcze schudnę,szkoda wyrzucać),stoją podarte buty do biegania i choć mam już nowe a ostatnio nie biegam stoją,bo przecież,mogą się przydać,gdy wrócę do biegania a w lesie będzie duże błoto.Nie umiem rozstać się z tonami rysunków,laurek i sprawdzianów dzieci,w szufladzie zalegają pocztówki,widokówki od najbliższych a nawet do notesu wklejam pamiątkowe bilety,bo przecież za 50 lat nie będę pamiętała kiedy i gdzie byłam na koncercie ukochanego  Andrea Bocelliego i bilet w sam raz się przyda:))Zdradzę Wam tajemnicę,że gdzieś głęboko w szafie,leżą sukienki komunijne dziewczyn,bo nie miałam w rodzinie nikogo komu mogłam oddać sukienki a wyrzucić szkoda:))
Ale do sedna....wiele wiele lat temu  podczas mojej pierwszej wizyty w Paryżu,mój mąż chciał mi kupić coś na pamiątkę,nie wiem czemu powiedziałam,że chciałabym dostać taką kiczowatą kulę śnieżną,która stała na półce w sklepie.Stała potem zawsze u mnie na biurku i gdy na nią spoglądałam zawsze przypominałam sobie miłą podróż do Paryża.Oto ona:

Po jakimś czasie mąż pojechał w podróż do Hiszpanii i dla żartu przywiózł kolejną kulę,a potem byliśmy wspólnie miedzy innymi w Wenecji i już mnie ciągnęło do stoiska z pamiątkami.Oczywiście wróciłam z kolejną kulą i tak się zaczęło,kolekcja rosła.

Potem wkręciłam rodzinę,przyjaciół i znajomych.Teraz nie tylko ja przywożę kule ale moje dzieci i inni bliscy:to kula od córci z Francji z Saint Michel

Mam nawet dwie kule z Izraela
Z Islandii
 Z Turcji-tę dostałam od mojej starszej córci gdy byłam tam na fantastycznym urlopie.

Mam też sporą kolekcję również małych kul,wśród nich nawet jedna z Egiptu,zawsze się śmieję,jak moja przyjaciółka opowiadała wszystkim,że szuka kuli śnieżnej w Egipcie:)Piękna jest też kula z Chorwacji,dostałam ją od mojego szwagra i siostrzenicy męża gdy byli tam w zeszłym roku na urlopie.
Wśród kul mam też parę bardzo bardzo oryginalnych,a najoryginalniejszą dostałam z Meksyku,kicz w pełnej postaci,uwielbiam ją:
Ten trójkącik jest od mojego synka,który był w Pradze i nie kupił kuli bo uznał,że jest bardzo droga ale przywiózł mi piramidkę.A kaskę nie wydał i przywiózł do domu:)
Ku mojej ogromnej radości w Polsce również pojawiły się kule i moja kolekcja wzbogaca się o Polskie cudowne miejsca.Moja mam kiedyś przyniosła mi pierwszą kulę z okolicy i ku mojemu rozbawieniu,będąc po coś w Gdyni,kupiła mi kulę:))Z Sea Towers z Gdyni.W zeszłym roku odstałam też piękną kulę z Krynicy od mojej szwagierki,w kuli siedzi smutny i zamyślony Nikifor.Cudowna!
A to moja najnowsza zdobycz od mojej córeczki i jej chłopaka z Krakowa.Wspaniały smok wawelski,głupio mi,że dzieciaki zamiast wydać na siebie skromne środki,kupili mi kulę,ale moja radość była wielka.
Moje kule stoją na pianinie i bardzo,bardzo cieszą moje oczy:))A wszyscy inni muszą lubić ten widok:)))Jak ma któraś z Was taką kulę wciśniętą gdzieś i niepotrzebną i nie lubicie jej to mogę przyjąć do adopcji:))