Wiele,wiele lat temu podczas pierwszego dnia w szkole podstawowej poznałam swoją najlepszą przyjaciółkę.Spędziłyśmy razem całe dziedziństwo a potem razem uczyłyśmy się w liceum i wspólnie przeżyłyśmy młodość,dopiero po nim każda rozpoczęła samodzielną edukację na innych kierunkach.Mimo to zawsze byłyśmy blisko siebie,teraz również mieszkamy w tej samej miejscowości,nasze dzieci się przyjaźnią,mężowie również.Nie spotykamy się tak często jak mogłybyśmy,bo każda jest zalatana,zabiegana ale często rozmawiamy przez telefon.A co jest najważniejsze?Możemy zawsze na siebie liczyć i w trudnych chwilach wspieramy się i pomagamy sobie.Dla mnie to wielki dar mieć taką przyjaciółkę,niewiele osób ma to szczęście aby przez tyle lat mieć takiego przyjaciela obok.Moje życie nauczyło mnie,że koleżanek można mieć wiele ale przyjaciół a do tego sprawdzonych ma się niewielu.Moja przyjaciółka kilka dni temu miała urodziny i postanowiłam zrobić jej prezent w postaci wesołego Przepiśnika.Chciałabym Wam go pokazać:

Wiem,że jeszcze sporo muszę sie nauczyć ale próbuję,próbuję:)))
A teraz pokażę Wam co zbieram od wielu lat i co mnie niezmiernie raduję.Ludzie dzielą sie na zbieraczy wszelkich rzeczy i niezbieraczy,którzy bez oporów wyrzucają stare buty,przeczytane książki oddają innym lub do biblioteki,sukienki już nie modne,potrzebującym a zalegające tony nie potrzebnych rzeczy wrzucają do śmietnika.Domy mają pozbawione wszelkich duperszmitków,niepotrzebnych landszafcików i innych przedmiotów.Ja niestety należę do tych pierwszych....niestety ponieważ nie jestem w stanie pozbyć się żadnej książki,w szafie wiszą za małe kiecki(ależ przecież jeszcze schudnę,szkoda wyrzucać),stoją podarte buty do biegania i choć mam już nowe a ostatnio nie biegam stoją,bo przecież,mogą się przydać,gdy wrócę do biegania a w lesie będzie duże błoto.Nie umiem rozstać się z tonami rysunków,laurek i sprawdzianów dzieci,w szufladzie zalegają pocztówki,widokówki od najbliższych a nawet do notesu wklejam pamiątkowe bilety,bo przecież za 50 lat nie będę pamiętała kiedy i gdzie byłam na koncercie ukochanego Andrea Bocelliego i bilet w sam raz się przyda:))Zdradzę Wam tajemnicę,że gdzieś głęboko w szafie,leżą sukienki komunijne dziewczyn,bo nie miałam w rodzinie nikogo komu mogłam oddać sukienki a wyrzucić szkoda:))
Ale do sedna....wiele wiele lat temu podczas mojej pierwszej wizyty w Paryżu,mój mąż chciał mi kupić coś na pamiątkę,nie wiem czemu powiedziałam,że chciałabym dostać taką kiczowatą kulę śnieżną,która stała na półce w sklepie.Stała potem zawsze u mnie na biurku i gdy na nią spoglądałam zawsze przypominałam sobie miłą podróż do Paryża.Oto ona:
Po jakimś czasie mąż pojechał w podróż do Hiszpanii i dla żartu przywiózł kolejną kulę,a potem byliśmy wspólnie miedzy innymi w Wenecji i już mnie ciągnęło do stoiska z pamiątkami.Oczywiście wróciłam z kolejną kulą i tak się zaczęło,kolekcja rosła.
Potem wkręciłam rodzinę,przyjaciół i znajomych.Teraz nie tylko ja przywożę kule ale moje dzieci i inni bliscy:to kula od córci z Francji z Saint Michel
Mam nawet dwie kule z Izraela
Z Islandii
Z Turcji-tę dostałam od mojej starszej córci gdy byłam tam na fantastycznym urlopie.
Mam też sporą kolekcję również małych kul,wśród nich nawet jedna z Egiptu,zawsze się śmieję,jak moja przyjaciółka opowiadała wszystkim,że szuka kuli śnieżnej w Egipcie:)Piękna jest też kula z Chorwacji,dostałam ją od mojego szwagra i siostrzenicy męża gdy byli tam w zeszłym roku na urlopie.
Wśród kul mam też parę bardzo bardzo oryginalnych,a najoryginalniejszą dostałam z Meksyku,kicz w pełnej postaci,uwielbiam ją:
Ten trójkącik jest od mojego synka,który był w Pradze i nie kupił kuli bo uznał,że jest bardzo droga ale przywiózł mi piramidkę.A kaskę nie wydał i przywiózł do domu:)
Ku mojej ogromnej radości w Polsce również pojawiły się kule i moja kolekcja wzbogaca się o Polskie cudowne miejsca.Moja mam kiedyś przyniosła mi pierwszą kulę z okolicy i ku mojemu rozbawieniu,będąc po coś w Gdyni,kupiła mi kulę:))Z Sea Towers z Gdyni.W zeszłym roku odstałam też piękną kulę z Krynicy od mojej szwagierki,w kuli siedzi smutny i zamyślony Nikifor.Cudowna!
A to moja najnowsza zdobycz od mojej córeczki i jej chłopaka z Krakowa.Wspaniały smok wawelski,głupio mi,że dzieciaki zamiast wydać na siebie skromne środki,kupili mi kulę,ale moja radość była wielka.
Moje kule stoją na pianinie i bardzo,bardzo cieszą moje oczy:))A wszyscy inni muszą lubić ten widok:)))Jak ma któraś z Was taką kulę wciśniętą gdzieś i niepotrzebną i nie lubicie jej to mogę przyjąć do adopcji:))