Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieczywa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2015

NA RÓŻOWO....

Dzisiejszym postem rządzi róż!!!Dlaczego?Ponieważ część moich dekoracji świątecznych będzie własnie w tym kolorze.Dzisiaj u nas była piękna pogoda,więc udało mi się zasadzić w doniczce przy wejściu do domu bratki a obok stokrotki.Posprzątałam przed wejściem do domu i nie tylko,bo zajęłam sie również tarasem.Do tego przystroiłam już świątecznie kilka rzeczy,które zawsze stoją przy drzwiach wejściowych do domu ale to pokażę w następnym poście poniważ dziś  pokażę kilka moich pomysłów na różowe dekoracje a potem zachęcę Was do stosowania różowej soli....Najpierw jednak zdjęcia:


Wczoraj dojechały do mnie różowe sznurki i ciągle myślę,gdzie je wykorzystam:)



I tak sobie szalałam z różowymi drobiazgami!!!



Róż pojawił się u mnie w kuchni a chodzi mi o sól himalajską.Chciałabym namówić Was na jej używanie.


Ja wiecie,bo pisałam o tym nie raz,od jakiegoś czasu staram sie wiele potraw,przypraw,sosów i wypieków robić sama,wchodząc do sklepu czytam etykiety na produkrach i odkładam gdy tylko zauważę jakiekolwiek E:)))I nie tylko,etykiety niektórych produktów przerażają.Szukam w kuchni,zdrowsze przyprawy,mniej szkodliwe i mniej kaloryczne półprodukty.I dlatego kupiłam himalajską sól,do tej pory najczęściej stosowałam morską ale gdy dowiedziałam się o walorach himalajskiej od razu wiedziałam,że będę tylką taką miała w kuchni.

Sól ta posiada niesamowite właściwości wynikające z tego,że ma miliony lat i jest bardzo czysta.P
W skład soli wchodzą 84 naturalne minerały i pierwiastki,które występują rówież w ciele człowieka.


A zalety tej soli?Proszę
kontroluje poziom wody w organiźmie
utrzymuje PH w komórkach
zachowuje właściwy poziom cukru we krwi
pomaga redukować oznaki starzenia(!):)))
zwiększa zdolność przyswajania wartościowych składników ze spożywczych dań w przewodzie pokarmowym
wspomaga ukłąd naczyniowy
ma pozytywny wpływ na układ oddechowy
obniża częstotliwość występowania problemów z zatokami
zmniejsza skórcze
zwiększa wytrzymałość kości
wspomaha zdrowy sen
ma duże znaczenia dla właściwego funkcjonowania nerek

Dlatego polecam!!!

Ostatnio również,jeśli jem pieczywo to własnego wypieku a że sporo kombinuję z mąkami orkiszowymi,jaglanymi i innymi dziś nowy przepis na bułki orkoszowo-razowe,jak dla mnie super,w końcu puszyste,bo niestety często bułki orkiszowe wychodzą mi dość gliniaste:)

PRZEPIS NA BUŁKI RAZOWO ORKISZOWE
SKŁADNIKI
260ml letniej wody
25gr drożdży
180gr mąki pszennej razowej
100gr mąki jaglanej
50g mąki pszennej chlebowej
115g mąki orkiszowej razowej
2 łyżki mleka
1 i 3/4 łyżeczki soli himalajskiej
2 łyżeczki cukru trzcinowego
25gr miękkiego masła

PRZYGOTOWANIE:
Mąkę wsupać do miski,w kubku rozpuścić w letniej wodzie drożdze i wlać do mąki,dodać mleko,masło,przyprawy.Wyrobione ciasto i włożyć do miski pozostawiając w ciepłym miejscu, pod przykryciem na pół godziny.Gdy ciasto pięknie wyrośniewy,ponownie wyrobić podsypując w razie konieczności mąką,podzielić na 12 równych części. Z każdej części uformować bułeczkę, oprószyć odrobiną mąki, położyć na blasze do pieczenia,posypanej mąką. Przykryć, odstawić w ciepłe miejsce na 30 minut do podwojenia objętości.Po tym czasie posmarować bułki żółtkiem lub odrobiną oliwy i posypać płatkami owsianymi i sezamem.Wstawić do nagrzanego do temp.200 stopni przez około 20-30 min.




A już niedługo u mnie niespodzianka dla Was,szykuję mały podarek:)W związku z rozpoczęciem nowego sezonu w naszym centrum ogrodniczym!!!






niedziela, 30 listopada 2014

O KILKU KSIĄŻKACH I DWÓCH DANIACH CZYLI JESZCZE NIE ŚWIĄTECZNIE:)

Powoli zaczynam myśleć o świętach,w głowie mam pełno pomysłów na dekoracje.Przeważnie wszelkiego rodzaju przygotowania zaczynam od listy.Siadam i piszę listę co mam do zrobienia,bez tego nie wyobrażam sobie pracy,przygotowań do świąt,imprez urodzinowych czy wyjazdu na wakacje:)Nie wiem czy też tak macie ale ja jestem właśnie taka listowa.Lista dekoracji,lista rzeczy do zrobienia,lista zakupów,lista dań do przygotowania....bez tego nie zorganizowałabym się:)Wczoraj właśnie nastąpiła burza mózgów przed świętami,spisałam w swoim notesie,co najważniejsze i trochę poczytałam nowych przepisów.

I tu mogę Wam z czystym sumieniem polecić trzy książki,jeśli je kupicie nie będziecie żałować.Wszystkie są naszych blogowych koleżanek.Pierwsza to dla łasuchów,jeśli lubicie słodkości i wypieki to musicie mieć na półce włąśnie ją:

Dorota pokazała już w poprzedniej książce,że ma niesamowite pomysły na wypieki,ta potwierdza,że jest mistrzynią w pieczeniu.Dlatego tak chętnie wszyscy zaglądają na jej bloga.Znalazłam w jej książce wiele pomysłów na wypieki świąteczne.
Druga z książek ,to kulinarna podróż z Zosią Cudny,która wraz z Kasią Tusk założyła bloga i zajęła się gotowaniem.Już częściej korzystałam z jej przepisów,więc wiedziałam,zę książka będzie dobrym zakupem.



Zosia mieszka w Gdyni i w książce przy okazji pokazywania nam zdjęć potraw  zamieściła piękne fotografie z Trójmiasta,a zdjęcia robi wyjątkowo ładne.Lubię oglądać jej zdjęcia i również dla nich kupiłam tę ksiażkę.


I ostatnia pozycja:Beaty Lipov:Lawendowy dom.


Znajdziecie tu sporo pomysłów na dekoracje i świetne przepisy a wszystko okraszone pięknymi zdjęciami.
Myślę,ze każda książka będzie pięknym świątecznym prezentem.

A teraz dwa przepisy na dwa dania,które rzadko robimy w domu a częściej kupujemy.Pierwsze z nich do cheeseburger,nie lubię restauracji amerykańskich serwujących to danie a obie są niedaleko nas i kiedyś poprosiłam mojego syna aby tam nie jadał,w zamian obiecałam,że raz na jakis czas sama będę mu serwować domowego cheeseburgera.I dotrzymuję obietnicy,teraz podobnie jak pizzę woli domowe hamburgery.
A oto przepis:
SKŁADNIKI:
BUŁKI:
-50gr drożdży
-500gr mąki
-40gr oleju
-250 gr wody
-pół łyżeczki soli
-odrobina cukru

MIĘSO:
-500gr wołowiny
-1-2 cebule
-1 ząbek czosnku
-2 łyżki śmietany
-1 łyżka musztardy
-5 cm startego imbiru
-5 ziarenek gorczycy
-pieprz
-sól
-papryka
-1/3 szklanki wody

DODATKI:
-krążki cebuli
-pomidor w plastrach
-cebula parzona
-ogórki konserwowe
-żółty ser
-śmietana
-keczup
-musztarda


PRZYGOTOWANIE:
BUŁKI
Drożdze zalewamy ciepłą wodą,dodajemy cukier.Po chwili dosypujemy mąkę,olej i sół.Ciasto wyrabiamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na 30 min.Gdy ciasto urośnie robimy bułki,większe niż standardowe.Układamy na blasze wysypanej mąką,jeśli chcecie możecie posmarować bułki żółtkiem i posypać sezamem lub makiem,u nas tego nie robię bo mój syn nie lubi.Pieczemy w piekarniku nagrzanym 180 stopni przez około 30 min.Ale sprawdzajcie bułki bo ich czas piecznia zależy od ich wielkości.
MIĘSO
Mięso łączymy z wszystki mi składnikami.Na patelni pieczemy cebulę po chwili dodajemy posiekany czosnek,gdy ostygną dodoajemy również do mięsa.Formujemy kotlety i pieczemy.

Po upieczemy bułek kroję je i smaruję masłem,kładę po plasterku żółtego sera i znowu podpiekam,po wyjęciu zmaruję sosem dolną częśc bułki z,robionym z keczupy i śmietany.Proporce zależą od Waszych preferencji smakowych.Na dolną bułkę kładę plasterki cebuli,ogórki i kotlet mięsny,wierzch smaruję musztardą i posypuję parzoną cebulą,na nią kładę pomidor,polewam sosem i kładę górną częśc bułki.Zabezpieczam długą wykałaczką.No nie jest to dietetyczne danie ale czasami można sobie pozwolić:)

I szybciutko podaję przepis na kolejne danie,które najczęściej kupujemy bo wszystkim się wydaje,że jest bardzo pracochłonne.Czyli przepis na pierogi z mięsem!!!Już od wielu lat sama robię pierogi i wcześniej podawałam Wam przepis na pierogi z kapustą i grzybam oraz na pierogi drożdżowe zapiekane z piekarniku.Dziś klasyka:pierogi z mięsem

SKŁADNIKI NA CIASTO:
-500gr mąki
-1 jajko
-gorąca wody
-szypta soli
SKŁADNIKI NA MIĘSO:
-400-500 gr wołowiny
-marchewka
-pół pietruszki
-kawałek selera
-2 ziarenka ziela angielskiego
-1 liść laurowy
-sól,pieprz,papryka
-1-2 cebule.

PRZYGOTOWANIE CIASTA
Mąkę przesiać do miski,dodać żółtko i sól.Następnie po trochę dolewać wodę i wyrabiać ciasto aż będzie zbite i tylko lekko kleić się do ręki.Ciasto rozwałkowujemy na stolnicy,posypanej mąką i za pomocą szklanki wykrajamy kółka.

PRZYGOTOWANIE FARSZU:
Mięso z warzywami i przyprawami zagotować.Odlać wywar i zmielić mięso wraz z warzywami i cebulą,dodać trochę wody ,ponownie wymieszać ciasto,posmakować,w razie potrzeby doprawić.



Na kółka nakładać farsz i zakleić na brzegu ciasto,odciskując widelcem brzegi.Jeśli sie słabo klei możecie lekko posmarować wodą.Gotowe pierogi wrzucamy do gotującej się wody i czekamy aż wypłyną.I szybko gorące pachnące podajemy na stół.Możecie je polać zasmażką z cebulki i boczku ale my unikamy jej.Smacznego!!!

U nas dziś piękne słońce,niestety mogę je podziwiać tylko z  perspektywy mojej kanapy,ponieważ zmogła mnie moja choroba,ale jutro powinno być lepiej:)A jutro,jutro moje drogie będą wyniki candy!!!

Moje pierwsze jesienne słońce:





czwartek, 13 lutego 2014

POMYSŁ NA KOLACJĘ WALENTYNKOWĄ

Witajcie po kilkudniowym milczeniu,niestety wpadłam w czarną dziurę i tyle na ten temat,nie będziemy się rozpisywać:)Każdy tak ma:)Ale trzeba się spiąć i iść dalej.A co jest dobre na smutki?Na pewno kolacja we dwoje,w związku z tym,że jutro są Walentynki i czy się ten dzień podoba czy nie większość z nas z niecierpliwością wyczekuje kwiatka,czułości,prezentu,miłego komplementu czy współnej kolacji.Ja też wolę gdy uczucia są wyrażane spontanicznie a nie na baczność ..bo mamy święto,mimo to miło będzie spędzić ten wieczór z mężem,z którym lubię spędzać czas i z przyjaciółmi:)Już się cieszę na ten wieczór.A dla tych,którzy zostają w domu mam propozycję na koalcję,możecie skorzystać już z zastawionego stołu:)

Do dekoracji wykorzystałam miseczki Ib Larsena z jabłkami,szeroką wstęgę z serduszkami i piękne serwetki w kropy.I oczywiście obowiązkowo czerwone świece....
A co proponuję na kolację?Jeśli nie umiemy zrobić shushi tak modne teraz,nie chcemy zajadać się tuczącą kaczką a chcemy podać coś lekkiego i pysznego polecam sałatkę z gruszką.To nie jest mój przepis a francuskiego kucharza znanego z programów kulinarncyh TVN-u:)))A przepis oczywiśćie trochę zmieniłam,dostosowując smakowo do mojej rodzinki:
SKŁADNIKI
-sałata lodowa(może być każda inna,mix sałat,szpinak-to co lubicie
-3/4 szklanki orzechów włoskich
-1 szt serka pleśniowego niebieskiego-ma chyba 150 gr
-4-5 gruszek
-10-15 plastrów mocno wędzonej na surowo szynki
-sok z 1 pomarańczy
-sok z jednej cytryny
-brązowy cukier
-sos gruszkowy vinegret
-sól,biały pieprz
-dwie łyżki oliwy z oliwek
WYKONANIE:
Umytą i osuszoną sałatę kroimy w kostkę,Szynkę kroimy na cieńkie paseczki,wykładamy ją na blachę i pieczemy kilka minut w piekarniku w temp.250 stopni.Gdy szynka będzie chrupka,wyciągamy z piekarnika.W wodzie z sokiem z cytryny i odrobiny brązowego cukru gotujemy gruszki około 15 minut.Gdy ostygną odkrawamy skórkę i kroimy w kostkę.W drobniutką kostkę kroimy również ser pleśniowy.W blenderze mielimy lub rozbijamy orzechy na drobne częśći.Wkładamy do miski część sałaty,dokładamy ser,orzechy i szynkę.Polewamy łyżką oliwy i sosem składającym się z  soku z pomarańczy oraz dwiema-irzema łyżeczkami sosu gruszkowego.mieszamy delikatnie składniki i przekłądamy na talerze,na których kładziemy wcześniej pozostałą cześć sałaty.Polewamy łyżką oliwy i jeśli macie ochotę resztą sosu.Podajemy z ciepłymi bułeczkami,ja moje posmarowałam sosoem pomidorowym i posypałam oregano....pyszne!!!Bardzo lubię sałatki i myślę,że to dobry pomysł na kolację we dwoje!!!



Przepis na bułeczki znajdziecie tu:
http://smakzycia1.blogspot.com/2012/12/chleb-razowypszenne-buki-i-pieczen.html

Życzę Wam miłego piątkowego wieczoru i jeśli będziecie miały czas polecam Wam wyjście do kina na film:Jesień w hrabstwie Osage.Dawno nie widziałam tak dobrego filmu,tak dobrze zagranego przez wszystkich aktorów.Nawet mała rólka zagrana była perfekcyjnie a sama Meryl Strep to królowa ekranu,tak zagrała chorą uzależnioną od leków,na granicy szaleństwa,trudną matkę,nieszczęśliwą kobietę tak,że mogłabym po zakończeniu filmu z godzinę stać i jej klaskać oddając hołd.Uważam,żę to oskarowa rola i powinna dostać kolejną statuetkę.W tej chwili nie ma lepszej aktorki!!!Ale to udowodniła już dawno.Muszę powiedzieć,że Julia Roberts również pokazała klasę i sztukę aktorską i jak poprzednio nie mogłam zrozumieć dlaczego dostała Oscara za przyznajmy dość średnią rolę Erin Brockovich.ZA to z czystym sumieniem mogę Wam polecić jeszcze jeden film z nią w roli głównej i moim ulubionym aktorem Tomem Hanks,idealny na walentynkowy wieczór:Larry Crowne-uśmiech losu.Piękny i ciepły film o wzruszającej historii i wspaniałym człowieku.

poniedziałek, 16 września 2013

O TYM JAK CELEBROWAĆ CHWILĘ I O ZIOŁOWEJ BABCE

Już od dłuższego czasu myślę o tym,że nie dostrzegamy w  życiu pięknych chwil,że "w biegu życia"nie doceniamy tego co dobre,małych przyjemności i drobnych niespodzianek.A może częściej powinnam docenić,że rano w  sobotę pachnie w moim domu pieczonym chlebem,że wieczorem siadam na tarasie z filiżanką pysznej herbaty i kawałkiem drożdżowego ciasta.Że siedząc w kuchni słyszę śmiech swoich dzieci,lub że mój mąż chce ze mną iść wieczorem na spacer a blogowa koleżanka przesyła cudowny drobiazg zrobiony specjalnie dla mnie,....I właśnie o tych drobnych przyjemnościach,o prostym,zdrowym życiu z dala od miejskiej bieganiny piszę Monika w swoich książkach.Gdy kupiłam jej pierwszą książkę,po przeczytaniu jej bloga i miłej korespondencji i przeczytałam jak pięknie pisze o swoim życiu,jak docenia to co ma,wiele o tym myślałam.Monika pisze o gotowaniu z głową,zdrowych,świeżych daniach i produktach  o zakupach,które robione są z głową,o podróżach innych niż wielu preferuje i o otoczeniu,które kreuje zgodnie ze swoją filozofią i upodobaniem....a gust ma wyjątkowy!!!I do tego robi wspaniałe zdjęcia.Jej spojrzenie na otaczający świat bardzo mi się podoba i jest mi bliskie.Szczególnie gdy wezmę na barki tyle na raz co właśnie teraz i jestem poddenerwowana i przytłaczają mnie obowiązki,robię coś tylko dla siebie,funduję sobie chwilę dla siebie.Zatrzymuję się aby wyciszyć się,mniej złościć i nacieszyć się tym co mam.Chciałabym również przekazać swoim dzieciom,że nie mogą żyć tylko pogonią za materialnymi rzeczami,które oczywiście są bardzo ważne ale nie tylko tym powinny żyć.Chciałabym,aby czytały mądre książki,oglądały wzruszające filmy,doceniały piękno przyrody aby nie chodziły tylko na zakupy ale z chęcią spacerowały po lesie,czy plaży.Bardzo chciałabym aby dbały o dom,aby kreowały piękne i ciepłe otoczenie,miały kochającą rodzinę z którą będą chciały jak najwięcej spędzać czasu i prowadziły szczęśliwe życie.A co najważniejsze aby żyły zgodnie ze sobą a nie z innymi....tak jak żyje Mimi i Zorki,którym zazdroszczę wyborów i wielkiej niezależności talentu i życiowej mądrości.......I oczywiście polecam ich świetne przepisy!!!
 To już ostatnie ciepłe dni i chwile na tarasie z dobrą książką i pyszna kawą.
 Każda częśc poświęcona jest kolejnym porom roku,porom naszego życia...
 A to ostatnia część,która dotarła do mnie najpóźniej,jest niesamowita!!!
 Mam też książkę z przepiękną dedykację od Mimi.
1 część:Czas odnaleziony
2 część:Dobry wiatr
3 część.Czułym okiem
4.Życie jest podróżą

 Było trochę dla ducha,teraz będzie dla ciała:)))Wszystkie z Was,które lubicie ciasto drożdżowe i zioła,musicie koniecznie zrobić tę oto babkę drożdżową z ziołami.Piątek i sobotę spędziłam bardzo pracowicie,nie będę Was zanudzać swoim cieżkim weekendem ale postanowiłam w niedzielę odpocząć,nie sprzątać,nie gotować.Co prawda nie miałam na obiad nic oprócz mięska i warzyw ale nic to.Wolałam poczytać Wasze blogi i...wpadłam jak śliwka w kompot.Na blogu u Ani:http://villaringberg.blogspot.com/2013/09/nareszcie-deszcz.html. zobaczyłam niesamowite zdjęcie babki,wraz z instrukcją Ani trafiłam do bloga Beaty i znalazłam przepis :http://utkanezpasji.blogspot.no/2013/09/zioowa-buka-drozdzowa-do-odrywania.html u niej babka również wyglądała szałowo,więc juz nie siedziałam,pobiegłam do kuchni zrobić to cudo.Obietnię nic nie robiena szlag trafił:)Na szczęście u mnie w kuchni zawsze są drożdże i mąka.Muszę przyznać,ze dawno nie jadłam nic tak pysznego!!!Chciałam zrobić kilka pięknych zdjęć ale nie było szansy,już się rodzina zbiegła do kuchni,kierując się boskim zapachem i pożarła babeczkę wartą grzechu!!!A teraz Wy biegnijcie do kuchni i pieczcie a i koniecznie napiszcie mi czy Wam smakowała!!!!Jeszcze raz dzięki dla Ani i Beaty dzięki Wam mam nowy hit w  kuchni!!!


wtorek, 27 sierpnia 2013

ZNOWU HURT:JEDZONKO,KSIĄŻKA I NOWOŚCI W SKLEPIE

Kolejny weekend spędziłam w swoim domku nad jeziorem,tym razem dość twórczo,bo planuję tam miałe zmiany dekoracyjne.Chodziłam mierzyłam,burczałam pod nosem i sprawdzałam kolory aż moje dzieci patrzyły na mnie i dziwiły się co mi jest.Wiem,wiem,nie zadały pytania :-Mamusiu co robisz?,bo wiedzą,że spędziłyby ze mną kilka godzin na opowieściach co zmienimy w domku.Moje dzieci już nie zadają pytań co zmienisz?A jak ja pytam a co myślisz o.............kolorze niebieskim?Dyplomatycznie milczą.A jak rzucam się na nie  znienacka i walę miedzy oczy pytaneczko:-A lubisz dodatki marynistyczne?Patrzą w niebo i znowu milczą bo one już wiedzą....już czują....,że nadchodzi.....matki szał dekorowania,zmieniania i malowania!!!I wiedzą również,że matka potrzebuje pomocników a kto nimi będzie????Córeczki!!!!Więc lepiej ostudzić mamusi zapał i przeczekać:)))
Ale oczywiście oprócz planowania,miałam czas na książkę a że jest świetna zaraz Wam ją polecę,miałam też czas na pływanie i gotowanie.Zrobiliśmy sobie niesamowitą ucztę,oto kilka fotek z naszego grilla:

 Szaszłyki wyszły nam super,u nas jest w nich dużo warzyw:)
 Chciałabym polecić bułeczki mojego wypieku:przepis znajdziecie tu:http://smakzycia1.blogspot.com/2012/12/chleb-razowypszenne-buki-i-pieczen.html
Te bułeczki przed pieczeniem posmarowałam sosem pomidorowy,dodała odrobinę startego żółtego sera i ogromne ilości oregano.
 Ładne prawda?
 Mój ulubiony dodatek do grila:pomidory,mozzarella, bazylia i czasami odrobina dobrej oliwy lub sos balsamiczny.
 Masło ziołowe z odrobiną czosnku,ziół lub koperku i soli morskiej.
 Z tyłu polecam sos serowy,niestety tuczący(!)utarty na drobnych oczkach ser żółty i mieszanka śmietany z majonezem do tego przyprawy.Robimy u nas również taki sos z serem pleśniowym.Pyszny!!!
 Serdecznie polecam:wino musujące o cudownym smaku truskawek!!!
Oczywiście nie mogło zabraknąć sosu kurkowego:tym razem dodałam koperek!!!

Polecam szybką grillową przekąskę:pomidor,faszerowany serem lub serem pleśniowym .Bardzo dobry oraz niestety nie uwieczniłam na zdjęciach w podobny sposób pieczona,bo w  folii ,drobno posiekana cebulka z masełkiem i koperkiem,nie przyprawiam jej niczym innym jak odrobiną soli:).W ten sposób piec cebulkę nauczyła mnie siostrzenica mojego męża,która często z  nami grilluje i od tego roku to nasze ulubione warzywne danie z  grilla.
Uważam,grill za udany i smaczny:)))
A co do reszty to nie tylko opycham się ale głównie pływamy,mamy już sporą flotę:)
Takie widoczki to tylko z żaglóweczki:))

Tam w oddali,mój syn szaleje na desce:)
W związku z tym,że zawsze na będąc na działce nadrabiam zaległości czytelnicze,wpadła mi do rąk kolejna świetna książka,którą chcę Wam polecić.Nie mogłam się od niej oderwać.Podobnie jak pozostałe ,ostatnio Wam polecane,jest to historia rodziny z mrocznym sekretem,który postanawia odkryć pewna miła Pani adwokat,będąca na życiowym zakręcie,czyli jak to często bywa,zastaje pewnego dnia swojego męża w czułych objęciach młodej,ślicznej i na dodatek pewnie szczuplutkiej dziewczyny:)Jej życie zmienia podróż na dawny Cejlon,dzisiejszą Sri Lankę czyli Wyspę Motyli,gdzie poznaje wspaniałego mężczyznę,tragiczne dzieje swojej praprababci i rodzinną plantację herbaty.Dzięki książce poznajemy historię,kulturę i przyrodę Cejlonu....serdecznie polecam:
Corina Bomann:"Wyspa motyli"

Miały być nowości w sklepie ale post jest tak długi,że już nie będę Was zamęczać zdjęciami.Obiecuję w tym tygodniu pokazać to co mam,nowego w sklepie.



niedziela, 10 lutego 2013

MOJE PIERWSZE PRÓBY I KILKA KULINARNYCH POMYSŁÓW

Luty mija a ja ciągle choruję,myślałam,że już wszystko co najgorsze jest za mną ale od wczoraj znowu gorzej sie czuję,więc i sił mniej na gotowanie czy dekorowanie:)))Ale bardzo podoba mi się przygotowywanie przepiśników,notesów i kalendarzy i bardzo podobają mi się Wasze prace,dlatego postanowiłam sie nauczyć tworzyć takie cuda jak Wy.Na razie idzie powolutku,bo i materiałów mam mało i umiejętności,ale wszystko przede mną.I oczywiście dziękuję Ani za pomoc i podpowiedzi!Na razie zrobiłam prezent z okazji urodzin córci,podobał jej się,tylko nie wiem czy naprawdę czy nie chciała mi sprawić przykrości i nie powiedziała prawdy,że to brzydactwo :)))Mam nadzieję,że zapisze w nim mnóstwo pomysłów i przepisów.Ja mam takie zeszyty od lat.A zobaczcie jakie tulipany dostała!!!




Jak wiecie uwielbiam piec chleb i bułki,pisałam o tym już nie raz.Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić przepis na bardzo dobry chleb,który często robię,ponieważ nie wszyscy w domu lubią chleb razowy czy orkiszowy.Oprócz chleba polecam bułki grahamki,zachowują długo świeżość,choć zazwyczaj nie mam okazji sprawdzić,ponieważ znikają w ciągu jednego dnia.Ostatnio zrobiłam jako dodatek do zupy pomidorowej,dużo mniejsze niż zazwyczaj i tylko posmarowaliśmy je masełkiem.Pyszotka!!!Oczywiście podajemy je cieplutkie!!!
SKŁADNIKI NA BUŁKI GRAHAMKI:
-100gr pszenicy(ewentualnie może być mąka)
-1/2 łyżeczka nasion kminku
-40gr świeżych drożdży
-1 łyżeczka cukru
-250gr wody
-400gr mąki pszennej
-20gr oleju
-1 łyżeczka soli
-1 żółtko
-mak do posypania bułek

PRZYGOTOWANIE:
W młynku zemleć pszenicę i kminek.Do naczynia włożyć:drożdże,cukier,wlać wodę,podgrzać około 2 minuty,do ciepłego roztworu dodać pszenicę,mąkę,olej,sól,wyrabiać aż ciasto zacznie odchodzić od ręki.Ciasto przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 20 minut./Z ciasta przygotować około 10 bułeczek i położyć je na blasze wyłożonej papierem.Ponownie odstawić w ciepłe miejsce na około 15 minut.Włączyć piekarnik na 200 stopni.Bułki posmarować żółtkiem,posypać makiem i piec około 15-20 minut


CHLEB PSZENNO-ŻYTNI
SKŁADNIKI:
-100gr żyta
-40gr drożdży
-30gr miodu
-300 gr mleka
-400gr mąki pszennej razowej
-20gr oliwy z oliwek
-1 łyżeczka soli
PRZYGOTOWANIE:
Zemleć żyto.Do garnka włożyć:drożdże,miód,mleko i lekko podgrzać.Następnie dodać zmielone żyto,mąkę,oliwę,sól i wyrabiać,Gdy ciasto będzie elastyczne przykryć miseczkę ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około 30 minut.Przełożyć ciasto do foremki ok.30cm,ja używam keksówki,ponownie odstawiam w ciepłe miejsce na 20 min.Piec w temperaturze 200 stopni,około 35 minut.


A na koniec chciałabym się,pochwalić jaką mam zdolną córkę,która przygotowała wczoraj przepyszny tort o smaku toffi z orzechami laskowymi.Już kiedyś pokazywałam jej wypieki,ma "rękę"do robienia ciast,ciasteczek i deserów o tortach nie wspomnę.Jeśli będziecie chciały mogę poprosić o przepis:))Zdjęcia są nie najlepszej jakości,ponieważ mój aparat fotograficzny wraz z moją młodszą córką jest w Krakowie i tam sobie robią zdjęcia :)

Na koniec chciałabym pokazać Wam,bo wiem,że wśród nas jest dużo miłośniczek sów,jakie niesamowite zdjęcie przysłała mi moja koleżanka.Sowy z kwiatów.Piękne prawda?Szkoda,że u nas nie ma takich ogrodów.Jako małe dziecko byłam w Kudowej Zdrój i zapamiętałam dywany kwiatowe jakie były tam w parku.I jakie zrobiły na mnie wrażenie.Ciekawe czy u Was w parkach,też są takie kompozycje lub dywany kwiatowe?
To chyba Tajlandia.