czwartek, 14 marca 2013

WYRÓŻNIENIA

Dzisiaj w końcu muszę pokazać jaki mnie spotkał zaszczyt i opisać wyróżnienia jakie otrzymałam.Ciągle brakowało mi czasu aby o nich napisać i podzielić sie z Wami moja radością,że ktoś o mnie pomyślał.Bardzo sie ucieszyłam,że zapamiętałyście mnie,wyróżniłyście a co najważniejsze,że zaglądacie do mnie.Bo to znaczy,że mój blog i moje pisanie ma jakiś sens,że czytacie co chcę przekazać i że może czasami korzystacie z moich pomysłów.Pierwsze wyróżnienie otrzymałam od Żanety,która jest  niesamowita:piękna,mądra i zdolna:)))A do tego pisze cudowne emaile:)))

A zadanie?Miałam w trzech słowa opisać siebie...Już wiem:Córka.Żona.Mama...

Kolejne bardzo dla mnie miłe wyróźnienie otrzymałam od Brujity,która jest wspaniałą kobietą i prowadzi cudownego bloga,mam odpowiedzieć na kilka pytań i właśnie to czynię:
1.Codziennie widzisz?
Nie zamieszczę niestety zdjęcia,ponieważ obiecałam dzieciom,że ich zdjęcia nie zamieszczę na blogu....codziennie widzę uśmiechy i buzie mojej trójki ukochanych dzieci.
2.Ubranie w których mieszkasz:
Dżinsy,od lat,najlepiej z białą koszulką(niestety nie w tym rozmiarze co na zdjęciu):
3.Ulubiona pora:wieczór

4.Coś nowego:wstążki w których się zakochałam:)

5.Właśnie tęsknisz za:spokojem:
wytchnieniem,paroma dobrymi wiadomościami,sukcesem,przyjaciółką którą dawno nie widziałam,rozmowami do rana,podróżami,niespodzianką,okresem bezproblemowym,jogą,harmonią,słońcem,plażą,moim ukochanym jeziorem,łabędziami,:)


6.Piosenka która chodzi Ci po głowie:
to nie piosenka,ale muzyka,którą kocham:Carmina Burana-O fortuna,Carl Orff
A piosenek chodzi mi po głowie dużo,ponieważ ku mojej radości,mój maż nagrał mi na tel ulubione przeboje lat 80 i w kółko słucham Phila Collinsa-,OMD i Alphaville.


7.Nagłówek Twojego tygodnia:
od wielu lat zawsze ta sama sentencja:Kiedy się cze­goś prag­nie, wte­dy cały wszechświat sprzy­sięga się, byśmy mog­li spełnić nasze marze­nie.

8.Najlepszy moment tygodnia:piątek wieczór:
9.Kim chciałaś być jako dziecko:pisarką

10.Nie rozstajesz się z:l
aptoperm i telefonem...niestety:)To dwa urządzenia,które są ze mną wszędzie.Od lat jestem wierna laptopom Vaio a od niedawna przekonałam się do  Iphone.Pokochałam ich funkcjonalność i wygląd.Oczywiście mam laptopa w kolorze czerwonym(jak na zdjęciu):


11.Co można znaleść na Twojej liście marzeń:podróż do Chin

12.Twoja miłość od pierwszego wejrzenia:i znowu nie mogę pokazać zdjęć:Mąż,pewnie nie uwierzycie ale zakochałam się od pierwszej chwili,od pierwszego podania ręki,od pierwszego uśmiechu,córka(nigdy nie zapomnę gdy na siebie spojrzałyśmy,gdy otworzyła swoje piękne niebieskie oczka),młodsza córka (która od pierwszej chwili zauroczyła mnie swoim uśmiechem,pogodą ducha)i synek,którego pokochałam jak tylko go zobaczyłam na sali porodowej.

13.Coś co robisz cały czas:
gotuję,kocham,pracuję,tworzę,piszę,czytam,prowadzę dom,myślę,oglądam,uczę się,fotografuję-żyję!!!

14.Zdjęcie tygodnia:nie moje ale piękne,chciałabym zobaczyć to miejsce na żywo


15.Ulubione słowo,ulubione wyrażenie:Nadzieja

16.Najlepszy moment roku:lipiec w Nadolu

17.Ktoś kto zawsze Cie potrafi uszczęśliwić:4 osoby:mąż,córcia,córcia,synek...jak zawsze

Ostatnie wyróżnienie otrzymałam od Łucji,którą bardzo cenie za gust,intelekt,takt,wiedzę i talent pisarski.To wspaniała i wyjatkowa osoba,której bloga Wam polecam.

W myśl zasady powinnam podać blogi,które i ja wyróżniam,ale nie zrobię tego...bo ja wyróżniłabym Was wszystkie za talent,pasję,piękno,wrażliwość i mądrość.Uznajcie,że wszystkie Was wyróżniłam a ta,która będzie miała ochotę niech poda dalej:)

środa, 13 marca 2013

ZACZAROWANE MIEJSCA

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam co rano obejrzałam i przeczytałam gdzieś w internecie.Zazwyczaj gdy nie  pracuje,rano zanim wszyscy wstaną albo ja ruszę do obowiązków,siadam sobie przy laptopie i czytam wiadomości na moich ulubionych stronach.Mam swój mały rytuał,zawsze otwieram w tej samej kolejności stronki,ostatnio zmieniłam go i zaczynam od bloggera:)))To taka nowoczesna prasówka poranna,trzeba wiedzieć co dzieje się w świecie.U mnie w domu często włączony był TVN24 właśnie,dlatego,że interesuje mnie polityka,świat i wszelakie wiadomości.Od pewnego czasu słucham ich coraz mniej.Nagle dostrzegłam jak jeden temat,wałkowany jest cały dzień,politycy zapraszani do studia drażnią mnie swoimi wypowiedziami i kłótniami.Dotarło do mnie,że w telewizji epatuje się tragicznymi i złymi wiadomościami,kropką nad i byłą pewna dziennikarka Faktów,która podbiegła do kobiety,która straciła dziecko,albo męża(nie pamiętam)i zadała pytanie:I co Pani wtedy czuła?.Kobieta stała zagubiona,załamana i każdy normalny człowiek wie co czuła a ta dziennikarka,wpychała się z mikrofonem zadając idiotyczne pytania.Osłabiło mnie to kompletnie.Może nie powinnam tego pisać ale czuje się upoważniona,ponieważ oglądałam ten program od pierwszych dni powstania i znam większość ich bloków programowych.Właśnie dlatego,często wyłączam telewizor a czytam wiadomości w internecie.Dzisiaj znalazłam tak piękny artykuł,że postanowiłam sie nim z Wami podzielić.
NAJPIĘKNIEJSZE MIEJSCA ODERWANE OD RZECZYWISTOŚCI:

1.MANAROLA-WŁOCHY
To miejsce najbardziej mnie zauroczyło i dlatego,zaczynam od niego.Leży na Riwierze Liguryjskiej,podobno niesamowitą atrakcją tego miejsca,jest ścieżka wykuta w skale,która prowadzi do innej miejscowości a nazwano ją:Via dell'Amore.Wyobrażacie sobie jakie tam muszą być widoki?Chciałabym sobie pospacerować z ukochanym tą ścieżką,kontemplując widoki i nie spiesząc sie nigdzie...
2.CROVIE_WIELKA BRYTANIA
Mała wioska w Szkocji nad Zatoką Gamrie,jest tak wąska,że domy stoją w jednym szeregu a parking samochodowy dla mieszkańców jest w jednym miejscu,na południu wioski.
 3.REINE NORWEGIA
Znajduje sie na wyspie Moskenesova i podobno czas sie tam zatrzymał a najlepszy widok jest z góry leżącej powyżej wyspy.
 4.ROCAMADOUR-FRANCJA
Miasteczko dosłownie przyklejone do ściany góry.To południe Francji a miasteczko leży w  Pirenejach.Piękne,miałam okazję widzieć osobiście.Polecam.Ależ kondycje muszą mieć mieszkańcy biegając po uliczkach.Jak dla mnie to cukiernia powinna być na samym szczycie a ja powinnam mieszkać na samym dole:)))Co zjadłabym do spaliłabym:)))
5.EZE FRANCJA
Miasteczko położone na południu Francji,niedaleko Nicei położone na stromej skale,która ma 400 metrów.Podobno wśród śródziemnomorskiej roślinności,stoją piękne rzeźby kobiet a miejsce to pokochał Walt Disney. 
 6.SZAFSZAWAN_MAROKO
Niebieskie miasto na północy Maroka,wszystkie fasady domów pomalowane są na niebiesko.
 7.KULUSUK -GRENLANDIA
To miasteczko zamieszkałe przez Inuiców,urzeka kolorowymi domkami na tle groźnych i ponurych gór.Miasteczko to ma nawet własne lotnisko.Domki te wyglądają jak domki z klocków,rozrzucone ręką dziecka:)

8.ALBEROBELLO-WŁOCHY
Niesamowite miasteczko na południu Włoch w regionie Apulia..Miasteczko sławne jest,ponieważ zbudowane jest z małych kamiennych domków o stożkowych dachach.

Mam nadzieję,że ociepliłam Wam ten mroźny poranek i zaciekawiłam tak niesamowitymi miejscami.Chciałabym bardzo je wszystkie zobaczyć.A Wy?Ciekawe czy któraś z Was widziała te miejsca?A teraz lecę lepić pierogi!!!

poniedziałek, 11 marca 2013

ROZGRZEWAJĄCY WYPASIONY OBIADEK:))) Z DESEREM!!!

Dzisiaj w związku z tym,że powróciła zima,zaproponuję Wam obiad,który na pewno rozgrzeje Was i pomoże przetrwać takie okropne dni jak ten dzisiejszy.U nas od wczoraj sypie śnieg a na prognozę pogody,wolę nie patrzeć,bo mam od razu nawrót depresyjnych myśli.Dlatego dzisiaj robię wielkanocne jajeczka,aby nie poddać się złemu nastrojowi.Syn mój rozchorował się,więc jestem z  nim w domu i sobie tworzę,pichcę.Myślę też o porządkach wiosennych,lubię na wiosnę posprzątać dom, bo od połowy marca zawsze  mam bardziej pracowitą część roku i nie mam już tyle wolnego czasu na gruntowne porządki.Właściwie moja córka już rozpoczęła wiosenne zmiany i w piątek umyła dwa okna:)Zostało jeszcze osiem:)Ale dzisiejszy post jak tytuł wskazuje będzie nie po sprzątaniu a o gotowaniu.A co jest dobre na taki ziąb?Pikantna zupa gulaszowa.
SKŁADNIKI NA ZUPĘ GULASZOWĄ:
-500 gr mięsa wołowego pokrojonego w kostkę
-2 ząbki czosnku
-250 gr pomidorów z puszki
-300 gr cebuli
-150 gr czerwonej papryki
-1 łyżeczka cukru
-50gr koncentratu pomidorowego
-1i 1/2 łyżeczki soli
-1 łyżeczka papryki słodkiej
-szczypta pieprzu
-1 łyżeczka majeranku
-1-2 liście laurowe
-odrobina masła

PRZYGOTOWANIE:
Na rozgrzaną patelnie kładziemy odrobinę masła i gdy rozgrzeje się wrzucamy mięso i pieczemy,tylko chwilkę aby z każdej strony mięso się lekko podpiekło,wrzucamy je do gotującej się wody.Ponownie na patelni przypiekamy na masełku cebulkę,bardzo drobno pokrojoną z posiekanymi dwoma ząbkami czosnku.Lekko słodzimy cebulkę.Gdy zmięknie dokładamy do mięsa.Po 10-15 minutach dodajemy pozostałe składniki:przecier pomidorowy,pomidory w puszce,pokrojoną w kostkę paprykę.Dodajemy wszystkie przyprawy i dusimy zupę pod przykryciem około 40 minut.Przypraw musicie wsypać na tyle dużo aby zupa była pikantna.Zupa musi być dość gęsta.


Do niej przygotowałam kluski na parze:

SKŁADNIKI:
-100gr mleka
-20gr drożdży
-250gr -mąki
-1 jajko
-pół łyżeczki cukru
-szczypta soli

PRZYGOTOWANIE PAMPUCH:

Podgrzać mleko,wrzucić do niego drożdże i odrobinę cukru.Chwilę odczekać i dołożyć do niego mąkę,jajko i sól.Zagnieść ciasto i pod ściereczką odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około 10 minut.Gdy ciasto będzie gotowe wyrobić około 8-10 bułeczek.W garnku zagotować wodę,ja do gotowania pampuchów używam bawełnianej ściereczki,którą mocuję na garnku za pomocą sznurka:)Gdy woda zaczyna mocno parować,wrzucam na ściereczkę pampuchy,pamiętajcie,że one w czasie gotowania urosną.Gotuję je około 10 minut,w zależności od wielkości klusek.Są idealne do zupy gulaszowej.Jemy je maczając w zupie:)))


A na koniec prosty i smaczny deser:

DESER OWOCOWY
W związku z tym,że moje dzieci bardzo lubią owocowe desery,mam w zamrażarce przygotowane ogromne ilości jagód,malin,truskawek i innych smacznych składników moich deserów.Ostatnio robię najprościej jak można sorbet owocowy i polecam Wam ,jeśli lubicie tego typu desery moją owocowo-lodową wariację:

SKŁADNIKI:
-pół kg mrożonych truskawek
-250 gr borówek amerykańskich
-pojemnik lodów waniliowych lub śmietankowych
-60 gr cukru pudru
-paczka cukru waniliowego
-150gr śmietanki kremówki 30% do sorbetu,można tez zastosować jogurt.
-150gr śmietanki 30%-niekoniecznie,to będzie śmietana ubita na górę deseru,więc nie wszyscy ją lubią lub potrzebują:)))

PRZYGOTOWANIE:
Do miksera wkładam cukier i owoce i miksuje.Można to również zrobić w misce używając blendera.Do zmiksowanych owoców dodaję śmietanę i cukier waniliowy i mieszamy do jeszcze przez kilka minut.Tak przygotowany sorbet kładziemy na dno szklanek lub innych pojemników deserowych.Na sorbet kładziemy łyżkę lub dwie lodów waniliowych,posypujemy je borówkami.W mikserze ubijamy śmietanę,ja nie słodzę bitej śmietany i kładziemy ją na jagody.Można udekorować ją utartą czekoladą i listkiem mięty.





A na koniec chciałam pozdrowić moją koleżankę z USA ,która zaczęła  mnie odwiedzać na blogu co bardzo mnie cieszy,bo na listy czy email nie zawsze jest czas a teraz będzie wiedzieć częściej co u mnie.Moja koleżanka ma firmę transportową i wyobraźcie sobie,czasami sama prowadzi takiego wielkiego amerykańskiego Trucka.Jestem pod wrażeniem jej umiejętności.Teraz właśnie jest w  drodze z  LA do NY-3000 mil samochodem przez całą Amerykę.Jestem pełna podziwu dla niej!!!

czwartek, 7 marca 2013

O KICZOWATYCH KULACH MOICH I PEWNYM PRZEPIŚNIKU

Wiele,wiele lat temu podczas pierwszego dnia w szkole podstawowej poznałam swoją najlepszą przyjaciółkę.Spędziłyśmy razem całe dziedziństwo a potem razem uczyłyśmy się w liceum i wspólnie  przeżyłyśmy młodość,dopiero po nim każda rozpoczęła samodzielną edukację na innych kierunkach.Mimo to zawsze byłyśmy blisko siebie,teraz również mieszkamy w tej samej miejscowości,nasze dzieci się przyjaźnią,mężowie również.Nie spotykamy się tak często jak mogłybyśmy,bo każda jest zalatana,zabiegana ale często rozmawiamy przez telefon.A co jest najważniejsze?Możemy zawsze na siebie liczyć i w trudnych chwilach wspieramy się i pomagamy sobie.Dla mnie to wielki dar mieć taką przyjaciółkę,niewiele osób ma to szczęście aby przez tyle lat mieć takiego przyjaciela obok.Moje życie nauczyło mnie,że koleżanek można mieć wiele ale przyjaciół  a do tego sprawdzonych ma się niewielu.Moja przyjaciółka kilka dni temu miała urodziny i postanowiłam zrobić jej prezent w postaci wesołego Przepiśnika.Chciałabym Wam go pokazać:

Wiem,że jeszcze sporo muszę sie nauczyć ale próbuję,próbuję:)))
A teraz pokażę Wam co zbieram od wielu lat i co mnie niezmiernie raduję.Ludzie dzielą sie na zbieraczy wszelkich rzeczy i niezbieraczy,którzy bez oporów wyrzucają stare buty,przeczytane książki oddają innym lub do biblioteki,sukienki już nie modne,potrzebującym a zalegające tony nie potrzebnych rzeczy wrzucają do śmietnika.Domy mają pozbawione wszelkich duperszmitków,niepotrzebnych landszafcików i innych przedmiotów.Ja niestety należę do tych pierwszych....niestety ponieważ nie jestem w stanie pozbyć się żadnej książki,w szafie wiszą za małe kiecki(ależ przecież jeszcze schudnę,szkoda wyrzucać),stoją podarte buty do biegania i choć mam już nowe a ostatnio nie biegam stoją,bo przecież,mogą się przydać,gdy wrócę do biegania a w lesie będzie duże błoto.Nie umiem rozstać się z tonami rysunków,laurek i sprawdzianów dzieci,w szufladzie zalegają pocztówki,widokówki od najbliższych a nawet do notesu wklejam pamiątkowe bilety,bo przecież za 50 lat nie będę pamiętała kiedy i gdzie byłam na koncercie ukochanego  Andrea Bocelliego i bilet w sam raz się przyda:))Zdradzę Wam tajemnicę,że gdzieś głęboko w szafie,leżą sukienki komunijne dziewczyn,bo nie miałam w rodzinie nikogo komu mogłam oddać sukienki a wyrzucić szkoda:))
Ale do sedna....wiele wiele lat temu  podczas mojej pierwszej wizyty w Paryżu,mój mąż chciał mi kupić coś na pamiątkę,nie wiem czemu powiedziałam,że chciałabym dostać taką kiczowatą kulę śnieżną,która stała na półce w sklepie.Stała potem zawsze u mnie na biurku i gdy na nią spoglądałam zawsze przypominałam sobie miłą podróż do Paryża.Oto ona:

Po jakimś czasie mąż pojechał w podróż do Hiszpanii i dla żartu przywiózł kolejną kulę,a potem byliśmy wspólnie miedzy innymi w Wenecji i już mnie ciągnęło do stoiska z pamiątkami.Oczywiście wróciłam z kolejną kulą i tak się zaczęło,kolekcja rosła.

Potem wkręciłam rodzinę,przyjaciół i znajomych.Teraz nie tylko ja przywożę kule ale moje dzieci i inni bliscy:to kula od córci z Francji z Saint Michel

Mam nawet dwie kule z Izraela
Z Islandii
 Z Turcji-tę dostałam od mojej starszej córci gdy byłam tam na fantastycznym urlopie.

Mam też sporą kolekcję również małych kul,wśród nich nawet jedna z Egiptu,zawsze się śmieję,jak moja przyjaciółka opowiadała wszystkim,że szuka kuli śnieżnej w Egipcie:)Piękna jest też kula z Chorwacji,dostałam ją od mojego szwagra i siostrzenicy męża gdy byli tam w zeszłym roku na urlopie.
Wśród kul mam też parę bardzo bardzo oryginalnych,a najoryginalniejszą dostałam z Meksyku,kicz w pełnej postaci,uwielbiam ją:
Ten trójkącik jest od mojego synka,który był w Pradze i nie kupił kuli bo uznał,że jest bardzo droga ale przywiózł mi piramidkę.A kaskę nie wydał i przywiózł do domu:)
Ku mojej ogromnej radości w Polsce również pojawiły się kule i moja kolekcja wzbogaca się o Polskie cudowne miejsca.Moja mam kiedyś przyniosła mi pierwszą kulę z okolicy i ku mojemu rozbawieniu,będąc po coś w Gdyni,kupiła mi kulę:))Z Sea Towers z Gdyni.W zeszłym roku odstałam też piękną kulę z Krynicy od mojej szwagierki,w kuli siedzi smutny i zamyślony Nikifor.Cudowna!
A to moja najnowsza zdobycz od mojej córeczki i jej chłopaka z Krakowa.Wspaniały smok wawelski,głupio mi,że dzieciaki zamiast wydać na siebie skromne środki,kupili mi kulę,ale moja radość była wielka.
Moje kule stoją na pianinie i bardzo,bardzo cieszą moje oczy:))A wszyscy inni muszą lubić ten widok:)))Jak ma któraś z Was taką kulę wciśniętą gdzieś i niepotrzebną i nie lubicie jej to mogę przyjąć do adopcji:))




poniedziałek, 4 marca 2013

SAŁATKA NA POCZĄTEK WIOSNY

Nie wiem jak u Was ale u mnie w domu po zimie,kiedy gotuję treściwsze zupy,mięsne dania i bardziej "rozgrzewające"potrawy dające siły na zmaganie się z zimowym chłodem,przychodzi wiosna i lżejsza kuchnia.Zaczynają gościć zupy ogórkowe(niedługo pokażę Wam boską zupę ze świeżego ogórka z koperkiem),pomidorowe a już z utęsknieniem czekam na botwinkę,moją ukochaną zupę wiosenną.Skoro wiosna przyszła na kilka dni zrobiłam sałatkę z kurczakiem,lekką i smaczną.Niestety robię ją najczęściej na oko:)))Wiem wiem,na oko to chłop w szpitalu umarł a nie gotował:)))Ale tak faktycznie jest,więc będziecie musiały ją zrobić albo zgodnie z moimi sugestiami naocznymi albo zdecydować się na swoje ilości.
SKŁADNIKI
-1 lub 1,5 główki zielonej sałaty Waszej ulubionej,może byc mix sałat,moze być zwykła a również zielona ale nie pekińska.
-1 pierś z kurczaka,jak jest duża to daję tylko połowę
-1 lub 1,5 gruszki(zależy na ile ją lubicie)
-1 mały świeży ogórek
-pomidory koktajlowe mogą też byc suszone ale mają dość intensywny smak i ostatnio moje dzieci wolą koktajle,ja wykorzystałam około 10 szt
-odrobina żółtego sera,startego na najmniejszych oczkach tarty(ilość oczywiście na oko,w zależności od tego jak lubicie ser)
-ser pleśniowy-ja wykorzystuję niebieski,straty na drobnych oczkach-ilość jak powyżej
-ser mozzarela-z dwie garście:))Drobno utarty.
-garść orzeszków ziemnych,jeśli ich nie lubicie to możecie wykorzystać orzechy włoskie
SOS:
-musztarda francuska
-miód płynny
-sos słodko pikantny chili

PRZYGOTOWANIE:
Sałatkę myjemy,suszymy i kroimy w paseczki,kładziemy na talerzyk.Po umyciu piersi kroimy ją na cieńkie plastry,wkładamy do miski i marynujemy przyprawami oraz sosem słodko pikantnym chili-ja używam przeważnie produktów Tao Tao.Gdy pierś się marynuje,kroimy resztę składników sałatki.Gruszka, musi być twarda,kroimy ją na plastry i kładziemy na sałatę.Potem dzielimy pomidory na ćwiartki i również układamy na sałatę.Ogórka obieramy ze skórki i widelcem drążymy w nim takie paski,rowki wzdłuż ogórka(tzn w pionie)-mam nadzieję,że zrozumiecie mnie:))Tak pocięty ogórek,nie będzie wilgotny a do tego super będzie się prezentował na talerzu.Potem kroimy ogórka na talarki a każdy talarek na cztery części i również tak pięknie pokrojonego ogórka kładziemy oczywiście na sałacie.Na małej ilości oliwy lub masła,kto co woli smażymy kurczaka,gdy ostygnie kładziemy go na warzywach.Na patelni z odrobiną masła prażymy orzeszki i odkładamy aby ostygły.Na kurczaka sypiemy utarte sery i posypujemy wszystko orzeszkami.Pozostaje tylko wymieszanie składników sosu,tu musicie spróbować metodą prób i błędów.Ja zawsze biorę po troszeczku wszystkich składników i dodaję,dodaję aż mam tyle dobrego sosu ile potrzebuję.Gdy już mam ten smak:)))polewam sałatkę.Uwielbiam ją i dlatego przekazuję ten przepis dalej w świat!!!Wiem,że dziś dałam Wam przepis mało profesjonalny,bez dokładnych ilości ale wierzę,że mnie nie zbesztacie i przystąpicie do przygotowywania tej pysznej zieleninki.Ja do sałaty podałam bułeczki drożdzowe z masełkiem czosnkowym,które zrobiłam trochę mniejsze niż zazwyczaj.





niedziela, 3 marca 2013

MOJE PIERWSZE PRÓBY DECOUPAGE

Pokażę Wam nad czym pracowałam na początek swojej przygody z decoupage,wzięłam się za zakładki do ksiażek.Wszyscy moi bliscy nagminnie czytają,więc obdarowywać ich zakładkami.Borykam się z wieloma problemami,ale rozumiem,że początki nie mogą być łatwe.Najbardziej martwi mnie,że czasami marszczą się naklejone serwetki oraz że moje warstwy lakieru nie są gładkie.No,ale pewnie im więcej praktyki tym lepsze efekty.Na początek zrobiłam trzy zakładki:

Nie spodziewałam się,że ta praca tak będzie mi się podobała,ale to chyba o to chodzi aby zająć sie tym co cię kręci:)))

Ostatnio mam hopla na punkcie wstążek,oszalałam strasznie a że mam możliwość kupowania ich praktycznie na miejscu to korzystam z tego.Z czasem zrobiła się z tego mała kolekcja,a widziałam u mojego dostawcy wiele innych kolorów i chętnie bym zakupiła ale nie mogę więcej szaleć:)Już wiem do czego je wykorzystam i oczywiście jak zrobię c zaplanowałam to Wam pokażę.




sobota, 2 marca 2013

TAK SOBIE SIEDZĘ I KLEJĘ:)

Zniknęłam na jakiś czas,ponieważ zgodnie z obietnicą ćwiczę i praktykuję decoupage.Tak się wkręciłam,że pochłania mi to cały wolny czas.Pewnie zasypię Was niedługo gradem pytań,ponieważ ciągle czegoś nie wiem:)))Ale każda drobna rzecz,którą zrobię bardzo mnie cieszy.na razie bardzo mnie cieszy robienie dekoracji ale złoszczę się,że tak mało umiem.Ale wiem,wiem spokojnie,nie od razu Rzym zbudowano,trzeba czasu i doświadczenia.
Zaczęłam od czegoś innego,bardzo podobają mi się przepiśniki,kalendarze,albumy.Wiem jaką miałam wielką przyjemność gdy taki mój,własny,indywidualny dostałam od Ani.Uwielbiam go.Od zawsze prowadziłam notesy z zapisanymi przepisami,pomysłami na wnętrza,wspominkami,wklejonymi na pamiątkę zaproszeniami,zasuszonymi kwiatami,laurkami dzieci.Dlatego powoli uczę się robić takie indywidualne notesy,ponieważ chciałabym nimi obdarować najbliższych.A do tego bardzo mnie taka praca odstresowuję,bardzo odpoczywam psychicznie gdy sobie kleję,układam i sklejam.Na razie nie mam doświadczenia ale podglądam inne prace i uczę się.
Drugą w moim życiu pracę zrobiłam dla córeczki Ewuni,nie znamy się ale wysyłając paczuszkę do jej mamy,bardzo chciałam włożyć do paczki,również coś właśnie dla niej.Ewa prowadzi wspaniałego bloga,dającego mi wiele inspiracji,zrobiła dla mnie wiele pięknych dekoracji do mojej kuchni a do tego była pierwszą osobą,która pomagała mi w zaprowadzeniu bloga.I pierwszą,która mojego bloga zaobserwowała:))Przy tej okazji polecam jej bloga:http://shabby-shop76.blogspot.com
Ale wracając do tematu,zrobiłam dzienniczek i czekałam z wielka obawą czy spodoba się,bo ma wiele niedoskonałości.Ale już wiem,że podobał się i cieszy mnie to bardzo,więc już mogę go pokazać.Oto notesik dla Zuzki:
Wczorajszy wieczór spędziłam z młodszą córką,która chciała przygotować album na zdjęcia dla swojego chłopaka Marcina.Bardzo jej zależało,żeby się spodobał,ponieważ to rocznicowy prezent.Siedziałam,asystowałam i troszkę,troszeczkę pomagałam.Mam nadzieję,że spodobał się Marcinowi,ponieważ właśnie w tej chwili jest wręczany,również mogę pokazać album na blogu:))To był uroczy wieczór,twórczy,ciekawy i pełen śmiechu.A nawet śpiewów:)))Moja córka uwielbia gdy śpiewam!!!Nie nie,żartuję,zawsze się śmieje,że od mojego śpiewu boli ją głowa:)))Ale za to pośmiałyśmy się z głupot i mojego repertuaru.A o to efekt naszej pracy,będę wdzięczna za uwagi,ponieważ pamiętajcie,że dopiero uczę się: