Dziś post o pewnej trudnej współpracy i znajomości:)Ale za nim o tym,to muszę się podzielić z Wami relacją z zakupu nowego laptopa:)Niestety stary odmówił posłuszeństwa a nie mogę sobie pozwolić głównie ze wzgledu na pracę,że nagle całkiem wyłączy się i nie odtworzę danych.Robię kopie zapasowe ale zawsze byłby to kłopot.Dla mnie,kompletnej nogi informatycznej i sprzętowej zakup nowego lapotopa to dramat.Nowe programy,nowa grafika,inny sposób zapisywania,nowy Widnows,koszmar.Jeśli któraś z Was jest tak jak ja ignorantką komputerową,rozumie mnie,bo rodzina pukała się w głowę,że martwię się a nie cieszę nowym zakupem.Na szczęście mój mąż ma ogromną wiedzę i doświadczenie informatyczne,nie znam nikogo z takimi jak on umiejętnościami i wiedziałam,że będzie wiedział co mi jest potrzebne.Na zadane pierwsze pytanie a co byś chciała?Moja odpowiedź go powaliła:Vaio i żeby był biały:)))Jego mina...bezcenna,ale zna mnie jakieś 20 lat i wie,że tak mam:)Od wielu lat byłam wierna tej marce,pierwszy srebrny-17 cali,drugi czerwowny 14 cali i oba świetnie się sprawdziły w codziennym użytkowaniu.Wiedziałam co chcę tym razem ma być 14.Pierwszy kłopot: Sony zaprzestał produkcji laptopów ale są ciągle w ofercie,więc niezzrażona jadę z mężem do sklepu.W sony dowiaduję się,że 14 są tylko zeszłoroczne i nowych nie ma.Idziemy do dużej sieciówki,bo mąż delikatnie sugeruje,że może obejrzymy inne laptopy.Inne są brzydkie a że szybszew pracy ,no powiedzcie szczerze!!!Kogo to obchodzi???Podchodzi do nas Pan z zapytaniem co szukamy.Odpowiadam jak profejonalny informatyk.Sony Vaio 14 cali.Jakieś wymagania technniczne?-pada pytanie.Tak żeby był biały-pada odpowiedź:)Nie ma ale są trzy inne białe.Podobają się???Niezbyt.No bo sony ładniejsze.Mąż pokazuje mi biały Asus i mówi,ten ma świetny dysk,kartę i coś tam jeszcze.Ja bym brał ten.-mówi.Pan z obsługi dodaje,że ma lepsze parametry niż ten którego wybrałam w sony i na pewno będą do niego części a w sony nie.A ja ciągle nie wiem co zrobić.No to Pan pokazuje jeszcze jeden laptop,oczywiście BIAŁY i nie rozumie,że ja oglądam i porównuję wygląd zewnętrzny.Widzę,że lekko się ze mnie śmieje,ale kompletnie szokuje go gdy mówię:Nieee,chyba jednak wolę vaio ....bo takie ładne są....widzę,że facetowi lekko zaczynają drgać usta i nie wiem,czy go rozśmieszyłam czy doprowadziłam do furii:)Mówi ale proszę panią:sony w TEJ SAMEJ cenie co Asus i ma DUZO GORSZE parametry:ROZUMIE PANI????Mój maż już prawie płacze ze śmiechu bo dla niego moja logika przy wyborze laptopa jest normą,tak kupowałam i samochód...zaczynając od koloru:)W sklepie jesteśmy już jakieś pół godziny,Pan zaczyna się niecierpliwić i gdy mąż do mnie mówi:no dobra msśka decyzja ...który???Ja przypominam sobie,że w mieście jest moja córcia na spacer się wybrała,więc dzwonię po nią aby mi pomogła dokonać wyboru...oczywiście godzi sie rzucić wszystko i przyjechać do centrum handlowego....a my czekamy aż 10 minut:)Na szczęście zniecierpliwiona sama dokonuję wyboru i kupuję Asusa polecanego przez mojego męża.Pan prawie jak na skrzydłach z prędkością światła leci wypisać dowód sprzedaży,ale nie ma tak lekko i musi poczekać bo wchodzi moja córcia...ogląda i mówi:bierz Asusa,ładny jest i ma takie śliczne czarne kropeczki!!!Tu mój mąż już oficjalnie płacze ze śmiechu,Facet wznosi oczy do nieba a mamusia głaszcze córeczkę i mówi:nieodrodna córcia mamusi,Wie co ważne przy wyborze laptopa:)))Koniec opowieści,będę juz regularnie na blogu bo klopoty sprzętowe zakończone:)))

A teraz o moim zamówieniu....obiecałam relację:)Zachciało mi się bardzo torby na rower,a że Ewa pokazała na swoim blogu torby pomyślałam,że poproszę ją aby uszyła mi do koszyka na kierownicę worek-torbę na zakupy i drobiazgi,ponieważ jeżdzę do pracy rowerem.Czasami oczywiście:)W tym czasie Ewa wybyła na wczasy gdzie miała myśleć o pomyśle na torbę,Chyba mało myślała bo jak wróciła to nie pamiętała co chcę:)No to jej wysłałam obszerny emailik a że martwiła się,jak to ona,że zamówień ma mało(choć zawsze klientki do niej wracają) to poprosiłam ją jeszcze o podkładki miętowe do kuchni i bierznik,gdyż już wiem,że latem będzie u mnie królowała mięta:)Jak zobaczyła zamówienie,to mi odpisała:Żałuję,że wróciłąm!!!Wyobrażacie sobie????Tak mnie cudną i konkretną klientkę potraktowała!!!To jej dowaliłam jeszcze serwetki,a niech ma:)))Nastepny dzień przyniósł pytanie:jak ma wyglądać torba???Zdębiałam,to ONA nie wiem JAK ma wyglądać torba???Przecież napisałam:pastele,kropki,paski i motylki i czego tu nie rozumieć????Przecież od razu powinna telepatycznie przechwycić moją wizję!!!Szyła,szyła szyła i szyła i jeszcze szyła,w końcu JEST,Paczka wysłana.I tu muszę Wam napisać,że Ewa już wiele razy wysyłała mi swoje cudowności ale zawsze daje się wkręcić...ona naprawdę myśli,że coś może się komuś z jej prac nie podobać.

Uprzejmnie informuje mnie PO wysłaniu paczki tak:Beata,ale ja nie zrobiłam torby jak chciałaś!!!-ja na to -jak to?A ona a tak to....zrobiłam tak jak mi się podoba,ale jak jej nie będziesz chciała to mi ją oddasz:)No,to czekam...paczka przyszła,otwieram ale tam cudo,torba wyjątkowa i przepiękna,nie spodzeiwałam się,takiego pomysłu z wypchanym motylem.Jak zawsze jestem oczarowana i wzruszona bo dostałamteż prezent, piękne czapeczki na słoiki,Ewa wiedziała,że mam białe i dołożyła mi kilka miętowych....
Podkładki niebieskie,też mi się bardzo spodobały:
Śniadanie jadam teraz w takiej pięknej oprawie:
Ale wróćmy do mojej opowieści....postanawiam mimo radości,trochę Ewę wkręcić...uwielbiam to robić.I nie uwierzycie ale Ona zawsze się daje:)Dzwonię i słyszę dramatyczny głos Ewy:Dostałaś paczkę?I co?-jakbym pierwszy raz oglądała jej szyjątka:)Odpowiadam:Bieżnik super,A ona a torba.To ja na to-poduszki świetne.A ona :ale torba,co z torbą???No i mówię:Wiesz Ewuś nie gniewaj sie ale ona taka nakichana:)Bo my lubimy sobie dowalać pewnymi słowami/skojarzeniami,z których się wcześniej śmiałyśmy.Ewa zmartwiona mówi:A co nie podoba Ci się ???No nie-ja.A Ewa odpowiada-to wiesz,nie przejmuj się odeślij mi ją ....mi się ona podoba to będę ją nosić....no i tu nie wytrzymuję i wybucham śmiechem a ona złością,bo ZNOWU dała się nabrać.Bo Ewa nie udaje,ona naprawdę zawsze się martwi,że coś może się nie podobać...bo to taka skromna dziewczyna i mimo,że napisała o mnie jędzowata to muszę napisać prawdę:)))


Jak wiecie moja starsza córka ma orientalny pokój i tak się złożyło,że musiała zakupić nowe łóżko.Wybrała duże 140cm szerokie i jakoś gdy ułożyłyśmy wszystko,brakowało nam poduszek na łóżku,dlatego poprosiłam Ewę o uszycie poduszek w chińskimi literami.Oczywiście uszyła je i udekorowała pięknymi literami chińskimi.Mam nadzieję,że litery te nie układają się w słowo:cerber,wariatka albo jędza...bo tak często się do mnie zwraca:)))
A poniżej pokaze kilka dekoracji z pokoju Dominiki:
Oj długo Was przetrzymałam tym razem u siebie ale mam nadzieję,że nie było nudno!!!