poniedziałek, 8 czerwca 2015

URYWKI CZERWCOWE,CZYLI CO U MNIE SŁYCHAĆ....

Weekend u mnie na pewno nie był sielanką i odpoczynkiem,mieliśmy sporo pracy  w sklepie ale głównie w domu.Jeden dzien spedziliśmy na działce a tam sporo sie dzieje,ale o tym będzie później.Sadzimy,budujemy,malujemy i dekorujemy,oj sporo się tam dzieje:)Dziś chciałabym pokazać Wam jak zmieniłam kwiatową dekorację przed drzwiami wejściowymi ,postawiłam na dwa kolory i troche mocniejsze kontrasty niż na tarasie,bardzo mi sie podoba:





Nastąpiła mała zmiana na tarasie ,musiałam oddać mojego grila na działke nad jezioro,więc straciłam stojaczek na mięte,a nic nie mogę mieć na podłodze,ponieważ mój ryjący pies mi to wyrwie,więc dzisiaj wzięłam nowy stojak ze sklepu,na razie po postawiłam"na próbę"i zobaczę czy zostanie na dłużej.A co Wy myślicie?Pasuje do mojego tarasu?






Wcześniej było tak:


Jak zawsze chcę Wam w jednym poście pokazać ogrom rzeczy,bo zawsze boję się,że znowu nie będę miałą czasu na pisanie.Tym razem jeszcze kilka kompozycji,które przygotowałyśmy dla  pewnego stałego klienta,może jeszcze ktoś z Was zainspiruje się i ma jeszcze miejsce i siły na wsadzenie kwiatów:



 Surfinia ale nie zwisająca,milionbels,dalia i sanvitalia.


Pelargonia,werbena i bacopa


Pelargonia,lobelia i milionbels



Pelargonie,turek czyli aksamitka i milionbels


Surfinia

Jeden klient a zamawia tak dużo kwiatów:


A na koniec pokażę Wam prawdziwą perełkę!!!Moja kuzynka i jej siostra podobnie jak ja lubią decoupage i przedmioty,którym nadano drugie życie,same sporo dekorują i mogłabym od nich sie uczyć.Ostatnio pokazała mi zdjęcia swoich kan na mleko.Byłam zachwycona jak cudownie można zmienic zwykłą kanę w kwietnik.Tak bardzo mi sie spodobało,że zaczęłam szukać takich kan w internecie,cena mnie zaskoczyła,niektóre dochodzą do 200-300zł,widzę,że moda na starocie szczególnie takie nadal jest na czasie.Ale nie dziwię sie widząc takie cuda:





Kuzynka pozwoliła pokazać,więc pokazuję:)
A kwiatki oczywiście są od nas:)

Obiecałam post o książkach,bo mam kilka rarytasó za sobą,ale juz nie dziś,obiecuję,że jak najszybciej napiszę recenzje ostatnich przeczytanych książek.

wtorek, 2 czerwca 2015

W KOŃCU TARAS GOTOWY!!!ZAPRASZAM

Od ponad tygodnia nie zajrzałam ani do siebie ani do Was,niestety
tak bywa w pracy sezonowej,mam nadzieję,że to rozumiecie i wybaczycie,że jeszcze z miesiąc pewnie tak będzie.Kwiaty to nie ksiażki,które postawi sie na półce i niech czekają na klientów.Pracy przy nich jest sporo,tym bardziej,że jednorazowo mamy kilkaset ampli,czyli dużych kwiatów w wiszących doniczkach.A do tego sadzimy klientom kwiaty,sprzedajemy i inne takie tam:)Ogólnie jest sporo pracy ale satysfakcja wielka,niektórzy klienci przyjeżdżają co roku,bo podoba im się nasze centrum.To bardzo cieszy i wtedy widzę,że nasza praca nie idzie na marne.Muszę przyznać,ze w tym roku słyszę sporo pochwał na temat ekspozycji przed sklepem,podobają się wiadra ,konewki,skrzynki,nawet częśc z nich sprzedałam:)Jak wracam do domu,to właściwie oprócz podstawowoych obowiązków domowych już na nic nie starcza sił,choć mam pomocników,zawsze jest coś do zrobienia.A najważniejszy był od kilku tygodni taras,bo spędzam na nim dużo czasu ale ciagle nie mogłam go skończyć,nie na marne jest przysłowie szewc bez butów chodzi.:)))Ale wczoraj na tyle byłąm zadowolona z efektu,że zrobiłam pierwsze zdjęcia dla Was.


Wiem ,wiem,w tym roku nie miało być surfini,miała być pelargonia,która nie jest tak wymagająca,ale gdy widzę te kwiaty i czuje ich zapach,nie umiem się opanować....



Na hakach wiszą dwie białe ample,takie właśnie najbardziej sie u nas sprzedają,zobaczcie jakie są wielkie!!!


W związku z tym,że nie mogą stać u nas na dole kwiaty,poustawiałam je troche wyżej,do tego wykorzystałam ratanowe stojaki:



 Proszę uważnie zwrócić uwagę na zawartośc wiadrka po środku,niestety jutro zostanie usunięte,ponieważ już kilkakrotnie jego zawartość zostałą wykopana i obwąchana,wiadomo przez kogo:)Nasz pies wyjątkowo lubi kwiatki:))


Jak co roku,trochę zmieniam wystrój i w tym dodoałam kilka drobiazgów miętowych aby ożywić moje biele i róże,myślę,że tak jest lepiej.Nie mam szklanych łesek nad stołem a mietowy lamion,efekt mi sie podoba.


Z boku przy drzwiach stoi grill,którego nigdy jeszcze nie używaliśmy:))Więc na razie wykorzystałam go jako stojak na zioła i kwiatki:


Na razie na stojaku króluje mięta:



Moja róża pięknie się rozwinęla od zeszłego roku,cieszę sie,że przezimowała,na kratce jak co roku wiaderka,lampiony i różne drobiazgi.

 Obok róży lawenda w koszach,lampiony i fontanna.




 Na stole również stoi lawenda i parę drobiazgów aby milej się przy nim siedziało:)



W tym roku moje łasuchy zajadały się pewnym deserem,zostały mi po nich takie małe słoiczki,więc zrobiłam z nich lampiony.



 Pod drugiej stronie tarasu jak zawsze ziołowy zakątek i drzewka w skrzyniach,nie mogło oczywiście zabraknąć hortensji,stara zostałą,więc nową postawiłąm w doniczce obok:







 I jeszcze kilka zdjęć:







 Zarzuciłam Was sporą ilością zdjęć ale bardzo chciałam Wam pokazać jak mi tu dobrze.
A wieczorem taras prezentuje się tak:










Mam nadzieję,że podoba sie Wam na moim tarasie....
A w weekend mam nadzieję,że znajdę trochę czasu i zajrzę do Was,choć niestety u piatek i sobota są u nas bardzo pracowite:)
Pozdrawiam z gorącego nad morza:))