poniedziałek, 12 października 2015

DLACZEGO MNIE NIE BYŁO I CO SIĘ WYDARZYŁO....

Dzisiaj już mogę napisać Wam nad czym pracowałam od kilku tygodni.Jakiś czas temu dowiedziałam się,że mam zająć sie kwiaciarnią,która znajduje się w moim domu,na początku byłam bardzo zestresowana,ponieważ było to dla mnie wielkie wyzwanie ale z czasem przerażenie zmieniło się w twórczą pracę.Szukałam ciekawych towarów do sklepu,pięknych dekoracji i super nowości.Myślałam nad zmianą wnętrza,bo od początku chciałam aby kwiaciarnia była  bardzo prosta i nowoczesna,wydawało mi się,żę kwiaty nie potrzebują bogatej oprawy bo same w sobie są piękne i kolorowe.Miałam czas na to myślenie i po jakimś czasie już wiedziałam,jak ma sklep wyglądać.Od początku był to mój pomysł i wzięłam za niego całą odpowiedzialność:)Miały być biele i szarości....i tak właśnie jest!!!I jest pięknie!!!Nie tylko ja tak sądzę ale również nasi klienci,bo wielu bardzo się podoba to jak wygląda nasza kwiaciarnia!!!Ależ sie z tego cieszę.Jeszcze wiele przede mną,muszę się sporo nauczyć,nabrać doświadczenia ale w środę gdy otworzyliśmy kwiaciarnię powiedziałam A i należy powiedzieć również B a potem Z:)Na szczęście mam świetną ekipę dziewczyn,które znają sie na tym co robią a do tego są wyjątkowo zdolne i lubią swoją pracę.Dlatego przepraszam,że tak długo czekałyście na mnie ale najpierw musiałam spakować wszystko w centrum ogrodniczym a potem przenieść do kwiaciarni dokumenty,wyposażenie biura i towart a tu zrobić remont sklepu i naszego biura.Sklep już jest,biuro musi poczekać:)A teraz mała foto relacja dla Was!!!

Widok na lewą stronę od wejścia,gdzie stoją najładniejsze kolekcje na komodzie i kwiaty pod oknem wystawowym.


Przed komodą dekoracje z lampionami,przecież nie mogło ich u mnie zabraknąć!!!


Okno wystawowe a na nim głownie piękne kamienie i latarnie.Otoczaki stworzyły fajny klimat,już kiedyś pokazywałam dekoracje z kamieni  bo bardzo je lubię.


Na środku zabudowa ze szklanych pólek i metalu a na nich gotowe wiązanki,które często u nas kupują klienci.
Z boku stojak na znicze,który był wcześniej czerwony a ja przemalowywałam go na szarość przez prawie 7 godzin:)Ale było warto!!!



Miejsce przygotowywania kwiatów i ich ekspozycja,najważniejsze miejsce kwiaciarni.


Nasz szklany dział:)Udało się mi kupić cudowne proste i eleganckie szkło.Najbardziej mi sie podobają szkalne bomboniery.Cudowne!!!


Bardzo zależało mi aby komoda i jej dekoracje tworzyły całość!!!



Dział kuchenny,był moim pomysłem i okazało się,że to był strzał w dziesiątkę,klienci chwalą i kupują głownie słoiczki i kubeczki!!!


Całość dopełniają szyjątka Ewy,które bardzo mi sie podobają:podkładki,bieżniki,serwety i fartuszki....okazuje się,że moim klientom też się podobają:)Minęły trzy dni a już sporo się sprzedało,ale wiadomo,Ewa jest klasą samą w sobie:)))


Druga część działu kuchennego,szarośći,biele i szkło...to co uwielbiamy:)


Wszystko układamy na regałach tematycznie lub jak kto woli kolorystycznie,wtedy łatwiej jest znaleźć coś dla siebie





A to dział z alkoholem,często klienci kupują alkohol na prezent,najlepiej na dziś sprzedaje się seria dębowa!!!


A to mój domek na szklane zawieszki a pod nim skrzynia wojskowa z poduchami.

 Tipi,które cieszy się wielkim zainteresowaniem:)A za nim dział dziecięcy:)I nie tylko,drobiazgi do pokoju dziecięcego  ale i do pokoju dziennego....


Cottony sprzedaję od ponad roku w ogrodnictwie i okazuje się,że w kwiaciarni również się podobają i sprzedają,Bardzo się tym cieszę


Wszystko oczywiście ułożone tematyczne!!!


Kapy i poduchy dla małej dziewczynki i małego chłopaka!!!



 Skrzynie wojskowe bardzo się pdobają,w jednej trzymam poduchy a na drugiej stworzyłyśmy taką piękną kompozycę.




Mam nadzieję,że Wam się spodoba i kiedyś do mnie zajrzycie:)
I że nie kwiaciarnia będzie jak najdłużej funkcjonować:)

niedziela, 27 września 2015

WRZEŚNIOWE PRZYSMAKI

Znowu wpadłam w czarna dziurę i nie było mnie  kilka tygodni,już niedługo wyjaśnie dlaczego.Moje życie zmienia sie o 180 stopni i na dziś skupiłam się na tym.Pracuję cieżko aby udało mi się to co sobie założyłam i stąd brak czasu dla świata blogowego.Ale już niedługo wszystko się unormuję i wrócę do Was mam nadzieje ze zdwojoną energią.I jeszcze tylko poproszę Was o trzymanie kciuków aby wszystko mi sie udało!!!
Ale o tym napiszę za jakis czas jak już wszystko u mnie będzie gotowe:)
Dzisiaj jednak pokażę dwa przepisy ponieważ otrzymałam email z prośbą a właściwie z uwagą,że obiecałam przepis na marynowane grzybki a mnie nie ma....więc już jestem i podam najłatwiejszy przepis na świecie na cudowne grzyby.Ja mimo natłoku prac zawodowych zrobiłam ich już kilkanaście,ponieważ dostaję co jakiś czas cudowne prawdziwki.

GRZYBKI MARYNOWANE
SKŁADNIKI:
-grzybki -nie podaję ilości,ponieważ zalewę można zrobić w zależności od ilości grzybów,liczy sie proporcja
-ziarenka czarnego pieprzu
-marchewka pokrojona w słupki
-cebula pokrojona w krążki
-liście laurowe
-ziele angielskie
-gorczyca
-sól
-pieprz
-ocet
-woda

WYKONANIE
Grzyby po umyciu zagotowujemy w osolonej wodzie około 5 min.Przekładamy do cedzaka i przemywamy zimną wodą.Przekładamy do słoiczków zajmując 3/4 słoika,dodajemy do każdego słoika:2-3 słupki marchewki,2-3 krążki cebuli,3-4 ziarna pieprzu,2 ziarna ziela,mały listek liścia laurowego,4-5 ziaren gorczycy.W garnku przygotowujemy zalewę:3 szkalnki wody,1 szkalnka octu,do tego pół łyżeczki cukru i szczypta soli.Zagotowujemy zalewę i wlewamy do słoiczków.Na koniec wkładamy słoiczki do garnka z gorącą wodą i gotujemy około 15 min,następnie wyjmujemy i ustawiamy pokrywką do dołu.Smacznego!!!




Grzyby są w tym roku wyjątkowe!!!Zobaczcie jakie miałam cudowne prawdziwki:




Za chwilę dni staną się krótsze,będzie chłodniej,wietrzniej i pewnie bardziej mokro...wrócimy zmarźnięci po pracy do domu,napalimy w kominku i z lodówki wyjmiemy pyszną i rozgrzewającą zupę mojego przepisu.....a jaka to będzie zupa?Oczywiście bogracz,ale trochę zmnieniony przez moją skromną osobę:)))

ZUPA BOGRACZ
SKŁADNIKI:
1 kg polędwiczki wieprzowej
1-2 papryki zółtej
-3-4 papryki czerwonej
-2-3 cebule
-5-7 plastrów parzonego boczku
-5-7 ziemniaków
-2 jajka
-kilka łyżek mąki
-sól
-czarny pieprz
-papryka słodka
-papryka słodka wędzona
-koncentrat pomidorowy-mały słoik
-4 pomidory

WYKONANIE
Mięso kroimy na cienkie kawałki.Wiem że do bogracza powinno sie dać wołowinę ale ja właśnie to zmieniłam,ponieważ jej nie lubię i neistety dłużej trzeba ją gotować niż polędwiczkę.W kostkę kroimy również boczek a następnie paprykę,cebulę i ziemniaki.Na dno garnka wlewamy odrobinę masła sklarowanego lub oleju,dodajemy boczek i lekko go wytapiamy,następnie mięso i smażymy kilka minut,po około 5 minutach dodajemy cebulę i paprykę i nadal około 10 min smażymy,po tym czasie powoli dodajemy wodę,po pół szklanki.Uwaga!!!Nie zalewamy od razu zimną wodą na jeden raz.Teraz wystarczy dodać pomidory(obdarte ze skórki) i koncentrat,na koniec ziemniaki pokrojone w małą kostkę,Dodajemy przyprawy,według uznania ale ja dodałam dużo papryki wędzonej,najwięcej z wszystkich przypraw.Gotujemy na małym ogniu około 1,5 do 2 godzin.Gdy już warzywa i mięsą będą miekkie,robimy masę na kluseczki z dwój jajek i odrobiny mąki,którą dodajemy po łyżce,jeśli masa będzie zbyt gęsta,możemy dodać odrobinę wody.Masę nabieramy łyżką i delikatnie wlewamy do zupy tworząc kluseczki.Zupa praktycznie od razu jest gotowa,ponieważ kluseczki szybko sie ugotują.Mam nadzieję,że zupa w nadchodzące jesienne dni będzie Wam bardzo smakowała.




Jak już była treściwa zupa to teraz pokażę tort,prezent dla naszej mamy,która zaangażowana jest w ruch kaszubski,stąd taki temat na torcie:)Ładny prawda?




Cieszę się,że udało mi się spełnić obietnicę.Na koniec chciałabym Wam pokazać kilka fajnych rzeczy,które nabyłam dla moich klientów w ramach nowego zawodowego projektu.Mam nadzieję,że i Wy będziecie na nie chętne i że spodobają sie Wam moje propozycje:)














Przepraszam za jakość zdjęć,ale nie wszystkie robiłam moim aparatem.
Bardzo podoba mi sie to co znalazłam w różnych miejscach do mojego sklepiku.
I obiecuję zdać relację z tego co umnie jak tylko będę gotowa:)
A na dziś,żegnam się pięknie i...dziękuję,że mimo mojej nieobecności zaglądacie do mnie,piszecie emaile a te z Was które wiedzą co zamierzam,wspierają mnie niesamowicie.Dziękuję!!!

sobota, 15 sierpnia 2015

OGŁOSZENIE CANDY DZIĘKI CIOTCE LEOKADII:)

-No to się w głowie nie mieści....-ciotka Leokadia z dezapropadą kręciła głową i cmokała głośno,robiąc dziubek z ust,a kto jak kto ale ona dziubek i inne podobne miny,łącznie z przewracaniem oczami umiała najlepiej,ba prawdziwa mistrzyni to jest.....
-I nie jest Ci wstyd!!!-ryknęła niespodziewanie nad moją głową.
Struchlałam nerwowo się rozglądając czy to aby o mnie chodzi i ze zdziwieniem odnotowałam,że jednak do mnie kieruje te słowa.
-Ale,ale o co chodzi?-cicho z trwogą zapytałam.
-O co chodzi,o co chodzi,Ty się jeszcze pytasz????!!!!O bloga moja kochaniutka chodzi!!!Oj inne mam podejście do zobowiązań,gdy moja wychowawczyni śp.Pani Lusia poprosiła abym w pamietniczku codziennie kilka zdan zapisywała i ćwiczyła sie w stylu opisując dzień miniony,nigdy,przenigdy nie pominęłam ani jednego dnia!!!A sporo miała na głowie,sporo nie to co Ty!!!!Ach ta dzisiejsza młodzież......-sapnęła jeszcze.
-Ależ Ciociu-próbowałam wtrącić cokolwiek do naszego dialogu a właściwie do jej monologu.
-Ja młodzieżą nie jestem przynajmniej od 20 lat-próbowałam przebić się przez ciąg ciocinych słów.
-Milcz!!!Tym gorzej dla Ciebie!!!Jaki Ty przykład swoim córką dajesz!!!!Jaką Ty matką jesteś!!!
Jej głos zamieniał się w cieńki falset.który niemiłosiernie świdrował mi uszy,za chwilę zbiegną sie wszyscy mieszkańcy domu,więc musze ciocię jakoś udobruchać i zapytać się o co jej chodzi z blogiem.Może zamieściłam zły przepis?Może robię ogrom błędów ortograficznych?Może nudno jest?Więc zaczynam znowu:
-Ciociu Leokadio,ale o co chodzi?
-Nie piszesz kochanieńka....i pogroziła i swoim kościstym palcem,przed oczami,prawie zeza dostałam wodząc za nim.
-No nie piszę,bo urlop mam.-zrezygnowana odpowiedziałam
-Urlop?Urlop?Urlop to możesz wziąść sobie z pracy ale nie z pisania bloga,zobowiązałaś się,że kilka razy w miesiącu będziesz pisała????Dałaś jak to mój wnuczek mówi kałużę!!!
-Chyba plamę-cicho jak najciszej burknęłam
-Plamę też dałaś, i kałużę i plamę i d...no juz dobra dobra nie ma się co rozpędzać....zagalopowała się ciociunia.-A teraz siadaj i pisz!!!
-Ale oczym ciociu!!!ja mam wakacje nie dekoruję,nie pracuje nie inspiruję się i jeszcze nie wiem co nie robię-zażartowałam,no przynajmniej usiłowałam bo jakoś mój żart nie został doceniony pozytywnie.
-Ja Ci dam o czym!!!O mnie pisz.I o swoim lenistwie-niech koleżanki blogowe odkryją jaka jesteś!!!
....No to usiadłam,bo ja pomimo swojego wieku,przed ciocią respekt mam....i napisałam nie tylko o cioci Leokadii i swoim lenistwie ale również co u mnie słychać i o wynikach candy,które dawno juz powinny się tu pojawić!!!!

To nieprawda,że o Was zapomniałam,o czym pisało kilka z Was,po prostu albo siedzę sobie w Nadolu albo nadrabiam zaległości z Nadola w domu i cieżko znaleść chwilkę wolną.I mimo,że ktoś mi ostatnio nie wierzył,ale naprawdę mam kłopot z internetem nad jeziorem.Ale nie martwcie się,nadrobie zaległości bo mam dla Was kilka pomysłow na dekoracje,kilka sprawdzonych przepisów i przeczytanych książek.A teraz same zobaczcie jak tu jest pięknie:



Gdy spojrzę na datę ostatniego wpisu,to faktycznie dawno sie nie odzywałam....ale teraz już szybciutko ogłoszenie wynikó candy,zawsze pokazuje rzetelnie wypisane losy ale zostały w domu,więc musicie mi wierzyć na słowo,a kto wygrał????

Ania z bloga:Mój dom moja przystań

I jak zawsze u mnie dwie nagrody pocieszenia,które otrzymają:

Ankha

oraz

Home bu Dora

Chętnie bym Was wszystkie obdarowała za tyle wskazówek i ciepłych komentarzy ale może innym razem....szykuje się u mnie ważna zmiana i może wtedy coś wymyślę:)))Dziewczyny przesłijcie na mój adres wasze adresy-moj-attea70@wp.pl

A na koniec jeszcze recenzje kilku ksiażek,które przeczytałam tu w Nadolu,cieszę sie,że tak dużo z Was czyta moje recenzje i dzieli sie ze mną opiniami o ksiazkach.Widzę,że sporo wśród nas miłośniczek czytania :)))


Magdalena Kordel :Wymarzony czas.
Kontynuacja ksiazki Wymarzony dom.Świetnie znowu napisana z humorem.Jakoś Pani Kordel ma lekkość w pisaniu i czyta sie jej ksiazki jakby obok siedziałą przyjaciólka i opowiadała Ci jakieś historie.Tym razem do głownej bohaterki przyjeżdza stara przyjaciółka nie tylko z ogromnym psem i sporym bagażem ale również z bagażem doświadczeń i ogromnym strachem prze byłym mężem.Dziewczynki ciągle nie miszkają u Magdaleny a do tego w  domu dziecka nasza bohaterka poznaje prewnego Frania.......wiele innych spraw toczy się sowimi torem a wiele zaskakuje nas odbiorców tej pięknej opowieści.Na lato bardzo bardzo polecam,choć na jesień też:)


Magdalena Kordel-Uroczysko

Poszłam za ciosem i sięgnełam po kolejny cykl jej ksiażek pod nazwą Uroczyską i muszę powiedzieć,że książka jest równie dobra jak Malownicze.Mamy tu nową bohaterkę Majkę,która ucieka z wielkiego miasta na wieś,do domu jej rodziców,który od wielu lat stoi pusty.Ucieka pełna rozpaczy po zdradzie męża i nie chodzi tu tylko o inną kobietę ale również o zaufanie i finanse.Trafia ze swoją córką do Malowniczego i poznaje wielu wspaniałych mieszkańców,część znich znamy już z serii Malownicze,choć odnoszę wrażenie ze ta seria była pierwsza.Maja postanawia otworzyć pensjonat do którego trafiają nie tylko spragnieni ciepła ludzie ale i zwierzęta w tym pewna krasula o wdzięcznym imieniu Kassandra.Również polecam:)


Michael Russel:Miasto cieni

Ksiazka dla tych,którzy tak jak ja lubią zanurzyć się w historii,tym razem trafiamy do Irlandii,lat 30-tych i Gdańska.Europę szargają liczne niepokoje podobnie jak odradzającą się Irlandię,gdzie kościół ma coraz więcej do powiedzenia,kościół i przeciwnicy wszystkiego co jest inne od jego nauki.Poznajemy pewnego samotnego ojca,który jako policjant prowadzi sprawę zaginięcia pewnej młodej kobiety o młodego homoseksualisty.Oboje giną w podobnych okolicznościach.Slady ku zdziwieniu policjanta prowadzą do pewnego niemieckiego lekarza który specjalizuje się w zakazanej w tym czasie w Irlandii aborcji oraz do pewnego wysoko postawionego księdza.....i nie tylko w sprawę zamieszani są niemieccy nazisci i inni przedstawiciele prawa.Książka wciaga a opowiedziana intryga jest pełna ludzkich emocji i uczuć.Do tego autor świetnie opisał świat lat 30-tych i mocno w realiach historycznych osadził swoich bohaterów co sprawia,że czyta się tę opowieść z wielka przyjemnością i zaciekawieniem.Szczególnie spodoba się takim maniakom historii jak ja:)
Do dziś na tyle,obiecuję,obiecuje nie zaginę na długo....już niedługo post kulinarny:)
...i dziękuję,że o mnie nie zapomniałyście....za emaile,smsy i telefony....


wtorek, 28 lipca 2015

COŚ DLA DUCHA I DLA CIAŁA

W ciagu tygodnia mam niewiele czasu na przyjemności,tak jak pisałam wcześniej sporo się u mnie dzieje i potrwa to jeszcze jakis czas,więc z wielką radością wyjeżdzam na weekendy do mojego domku nad jeziorem.A tam oprócz spędzania czasu z bliskimi i trochę rozruszania się czytam,czytam i czytam.To mnie odpręża i uspakaja,na chwilę można zapomnieć o pracy i wyzwaniach jakie mnie czekają.W związku z tym mam sporo ksiażek Wam do polecenia a które na 100% spodobają się wam,ot to takie typowe letnie lektury do wzruszeń,do śmiechu i ku pokrzepieniu serc:)


Iwona J Walczak-Dom złudzeń
To druga część cyklu niestety pierwszej nie czytałam i bardzo żałuję,bo książka jest bardzo ciekawa a opowiada o kobietach,co bardzo lubię.Jedna z nich jest Zosia,samotna kobieta po przejściach,która od zawsze pomaga innym,pod wpływem impulsu kupuje dom swojej kuzynki.która z tego faktu nie jest zadowolona. Wokół nich sporo się dzieje i choć dzieli je tysiące kilometrów udaje się im spotkać i nawiązać przyjaźń.Każda w życiu szuka czegoś innego,czy znajdą?Same się przekoanjcie.

Bardzo  obiecujący weekendowy zestaw:)))


Małgorzata Kordel-Wymarzony dom

Chyba najfajniejsza książka jaką ostatnio przecztałam,oprócz Katarzyny Bondy oczywiście:)Głowna bohaterka podczas spotkania mocno zakrapianego z przyjaciółką i jej mamą,od tej drugiej będąc "pod wpływem"kupuje dom.Którego nigdy nie widziała,do tego w górach,kilkaset kilometrów od Warszawy,w której mieszka.Absurd?A to dopiero początek szaleństwa.Po kilku dniach jedzie do nowej posiadłości,oczywiście trafia tam w środku nocy i przeżywa prawdziwy koszmar w nowym,ciemnym i straszliwym domu.Potem będzie już tylko lepiej,ponieważ pozna wielu wspaniałych ludzi,którzy będą chcieli jej pomóc w remoncie.Przez przypadek odkryje wielki dramat sąsiadów,smutki nowej lokatorki i nieszcześliwe życie dwóch małych dziewczynek.Na szczęście na wszystko znajdzie się rada.Tak wiele się dzieje w tej historii,że nie można sie od niej oderwać.


Magdalena Witkiewicz-Panny roztropne
Druga część serii,niestety pierwszej nie mam.Historia kilku kobiet,paru mężczyzn i pewnego setera angielskiego.A wszystko się dzieje w moim ukochanym Gdańsku.Historia pewnej gimnastyczki na emeryturze,która bardzo chciałaby być kochana,zresztą nie tylko ona,jedna z bohaterek szuka miłości i nawet nie wie,jak bardzo w tym jej pomaga pewna rezolutna dziewczynka o wdzęcznym pseudo"Bachor"oraz leciwa jej ciocia z ogromnym petencjałem i sporą ilością energii:)Świetnie napisana,często czytając można się uśmiać.

Magdalena Witkiewicz-Szczęście pachnące wanilią

Kolejna część opowiadająca o kobietach,mamach,żonach i kochankach,które spotykają się w pewnej osiedlowej kawiarence.Poznają się,wspierają i bardzo zaprzyjaźniają:)





Elizabeth Haran;Rzeka przeznaczenia

Pierwsza książka tej autorki jaką miałam przyjemność przeczytać.O młodej dziewczynie i jej pewnej podróży.


A przy lekturze obowiązkowa herbata i ciacho z owocami:)Od niedawna zostałam szczęśliwą posiadaczką cudownego zaparzacza.A właściwie dwóch czerwonego i niebieskiego:)




A na koniec jeszcze dwie lektury:


Karolina Wilczyńska-Zaplątana miłość

To pierwsza część opowieści o trudnych relacjach kilku pokoleń kobiet:Marysi,która chciała zostać nowoczesną Majką,nastolatką szukającą przyjaźni i miłości,jej mamy,kobietą po 40 samotną i zapracowaną,babci,zimnej i trudnej lekarki na emeryturze oraz pewnej starszej Pani Róży,która być może jest prababcią Marysi....a może nie?


Katarzyna Bonda-Florystka

No i na koniec perełka.Już wiecie,że jestem jej fanką,po tej książce mogę założyć nie tylko jej fan klub ale jakąś sektę:)Ksiażka znowu jest rewelacyjna!!!Opowiada ponownie o policyjnym profilerze Hubercie Meyerze,który już nie pracuje w policji ale na prośbę przyjaciela podejmuję się rozwikłania pewnej sprawy.Młoda kobieta zgłosiła zaginięcie swojej córeczki.Policjanci łączą tę sprawę z zabójstwem 11 letniego syna pewnej znanej florystki.Sprawa się komplikuje gdy okazuje się,że to właśnie ona była ostatnią osobą która widziała dziewczynkę.Do tego ciało dziewczynki zostaje znalezione na cmentarzu gdzie pochowany jest synek florystki.Już kiedyś pisałam Wam że nie lubiłam do tej pory kryminałów,ale Bonda piszę takie historię,tak trzymające w napięciu,że nie mogę się jej nachwalić.Wszystkie ksiażki są fantastyczne ale mi najbardziej podobał się "Okularnik"

Ok.Już Was pewnie zamęczyłam ksiażkami a że nie samą strawą duchową człowiek żyje polecam bardzo proste dwa dania na wakacyjny dzień.Takie,które nie dość że są proste w wykonaniu,to mają składniki,które przeważnie zawsze mamy w kuchni i można łatwo odgrzać i podać gościom.

MAKARON W SOSIE SEROWYM
SKŁADNIKI:
-paczka makaronu spagetti
-kostka żółtego sera
-śmietana 30%-duże opakowanie 500ml
-sól,pieprz kolorowy
-gałka muszkatołowa
-masło

PRZYGOTOWANIE:

W garnku lub na patelni rozupszczamy masło,dodajemy śmietanę następnei ser,cały czas mieszając dodajemy przyprawy.Po zorpuszczenia sera,odstawiamy i gotujemy makaron.PO ugotowaniu dodajemy do sosu i jeszcze raz mieszamy.Ja makaron podaję z pietruszką.



I moje ulubione wakacyjen danie:

MAKARON W SOSIEM KURKOWYM:
SKŁADNIKI:
-0,5 kg grzybów w moim przypadku były to kurki
-paczka makaronu T
-duże opakowanie śmietanki 30%
-pół opakowania serka Marscapone-
-mały pęczek pietruszki
-odrobina masła
-duza cebula
-2 ząbki czosnku
-pieprz,sól

WYKONANIE:
Umyte kurki osuszamy ręcznikiem.Na patelnię na rozgrzane masło wrzucamy cebulkę drobno pokrojoną oraz rozdrobniony czosnek,po chwili grzyby i wszystkie te składniki dusimy,wcześniej grzyby solimy i pieprzymy..Do grzybów dodajemy śmietanę,serek i jeśli sos jest zbyt gęsty pół szklanki bulionu.W tym czasie gotujemy makaron i łączymy go z sosem.Przekładamy na talerze i posypujemy pietruszką.I już!!!



I na dziś to już wszystko!!!Odmeldowuję się i mam nadzieję,że nie na długo:)