sobota, 1 lutego 2014

POST O PEWNEJ KANAPCE I GŁODOMORKACH:)

Nawet nie zauważyłabym,że juz luty,gdyby nie to,że w tych dniach dwadzieścia lat temu miało miejsce wydarzenie,które zmieniło moje życie....wierni obserwatorzy wiedzą,co świętujemy..wszak pokazywałam w zeszłym roku imprezkę w kolorze red:)W tym roku będzie rządził kolor light blue:)))Menu też będzie inne ponieważ  usłyszałam od córci,że nie chce TYLKO słodyczy:)Coś konkretnego musi być:)Siedzę i tworzę w kuchni :)Coś tam pewnie nam wyjdzie:)Jeśli będzie smaczne to pokażę Wam jutro nasze smakołyki.Ale dziś chciałam podjąć trudny temat......:)Czy u Was w domach jest podobnie jak u mnie?Nastał wieczór,wracam do domu i pragnę posiedzieć w wygodnym fotelu przed komputerem lub telewizorem lub jeśli jestem mniej zmęczona z książką w ręku....lub jeśli byłam cały dzień w domu i....:włączyłam i powiesiłam dwa prania,pozmywałam,zrobiłam obiad,odkurzyłam meble,podlałam kwiatki ,zrobiłam zakupy,poprasowałam koszule i......tu proszę wpisać co tam jeszcze zazwyczaj robicie w WOLNY dzień od pracy....a wieczorem pragnę odpocząć na wygodnej kanapce....no i ten wieczór właśnie nastał, idąc odpocząć mijam kącik syna....unikam kontaktu wzrokowego,udaję,żę bolą mnie uszy i nic nie słyszę,nie mam na nic siły i w specjalny sposób powłóczę nogami....więc mijam zabunkrowanego syna przy kompie i już już prawie,udało się!!!Nie jednak nie....słyszę głos młodego:Mamoooo,mamoooo co na kolację????No ja pierniczę,uśmiech znika,powłócząc jeszcze mocniej nogami wracam i pytam:-A co byś chciał?Może kanapkę?-Nieee to ja już nic nie chcę....-Ale przecież głodny byłeś przed chwilą-Nie mamuś,już nie jestem głodny,kanapkę to nie,taką zwykłą kanapkę to nie chcę i  teraz,masz 3 wyjścia:A.uciec gdzie pieprz rośnie,ale rośnie daleko a na koncie debet,więc odpada ta opcja,B.Zrobić zwykłą kanapkę z szynką i mieć gdzieś syna,że wymyśla i pójdzie głodny spać....ale wiadomo za 5 minut zjedzą mnie wyrzuty sumienia,że synuś z przyklejonym żołądkiem do kręgosłupa zasypia samotnie w łóżku.I już oczami wyobrażni widzę go w łóżku,chudego z wystającymi żebrami.C.Zaskoczyć go i zrobić super,hiper odlotową kanapkę:)I tu do akcji wkracza super pomysłowa Pani Domu:)))!!!Mam dla Was pomysł na świetną i prostą do wykonania kanapkę na kolację:
SKŁADNIKI
-dwie łyżki serka marscapone
-dwie łyżki musztardy francuskiej
-odrobina miodu
-ulubiony chlebek
-masełko
-sałata
-kilka plastrów łososia wędzonego
WYKONANIE:
Najpierw przygotowujemy sos:łączymy marscapone z musztardą francuską i miodem,energicznie mieszamy.Kanapkę smarujemy masełkiem,na wierzch kładziemy sałatę,potem łososia i smarujemy rybkę sosem.Możecie skropić odrobiną cytryny.I już.Możecie zapomnieć o zwykłych kanapkach.To będzie przebój!!!


Z tych składników robię również roladę,dzisiaj ją wykonałam,więc pokażę ją Wam,bo jest pyszna.
Wracając do tematu głodnych dzieci,to niestety moje również wpadając do domu pytają:Co na obiad?Myślałam,że wychowałam dzieci,że mają jakąś kindersztubę:dzień dobry,dobranoc,dziękuję,jak minął dzień...nic bardziej mylnego!!!U mnie za dzień dobry,i za jak minął dzień robi:Co na obiad????I nie tyczy się to tylko małoletnich.Córki dorosłe,studentki wydawałoby się dojrzałe kobiety w młodym wieku dzwonią po zajęciach i....Co na obiad????A żebyście słyszeli jak powiem:NIC!!!Uuuuuu mamy doła i zły dzień:)Lub jak powiem.....zupa,kotlety kasza,udka,kanapki no nie wiem co tam jeszcze.........czasami cisza w telefonie potrafi zabić:)))Rozumiem,że nie trafiłam i humorek oklapł:)Ale czasami gdy pada pytanie mówię:polędwiczki w sosie kurkowym,makaron  z łososiem,pizza,ryba z folii,ciepłe bułeczki z gulaszem,tarta..........słyszę:Oj jak fajnie,ale mi poprawiłaś humor,a to będę miał dobry dzień,Oj Mamuś Mamusale fajnie,żę jesteś i...zmęczenie mija,przemyślenia o marnowaniu dnia w kuchni już są nieważne,bo moje dzieci wracają do domu szczęśliwe do mamy która na nie czeka i jest dobrze!!!Pewnie też tak macie,więc daję Wam przepis na kanapeczkę dla głodomorów:)))

52 komentarze:

  1. Och Kochana, możemy sobie piątkę przybić :-) może nie do końca jeszcze to mam, bo Marcysia mała i niejadek na razie, ale z pewnością juz to we mnie pączkuje, że woje potrzeby na szarym koncu czyli po północy :-) Babska przypadłość, nie spotkałam jej u żadnego faceta.
    Kanapeczka mniam, mniam ... póki co sama sobie zrobię :-)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie....my kobiety tak mamy!!!Buziaki!!!

      Usuń
  2. jak smacznie a ja n diecie :P

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja z innej beczki, moze mnie zaadoptujesz:))))
    Kanapka pychota, sciagam przepis. Uwielbiam ryby a losos wedzony to moj faworyt jednak ten sosik przypadl mi do gustu.
    A teraz na temat, nooo kochana jak Ty takie pysznosci robisz, to sie nie dziw, ze ciagle pytaja co na obiad i chca takie kanapki.
    Nie martw sie jako rodzic dzialasz prawidlowo:) ja robie to samo jak syn poprosi o kanapke zachowuje sie dokladnie tak jak Ty.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co tam,mogę zaadoptować,czy 5 czy 6 osób przy stole,,,,damy radę!!!Czyli widzę,że nie tylko ja jestem taka matka polka:)Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
    2. Moj syn tez ma na imie Wiktor, to my juz prawie rodzina:))))

      Usuń
    3. No pewnie!!!Skorotak samo nazwałyśmy sunów to jakiś znak.....po prostu mamy taki sam gust:)U mnie to było wiadome od początku,że będzie Wiktor,długo nie szukałam,już kilka lat wcześniej wymyśliliśmy to imię:)Tylko musieliśmy na syna poczekać:)

      Usuń
  4. ...hahahahaha! Mam to samo! I to z praktycznie z całą trójką, a nawet czwórką! Wliczyłam Najdroższego także, bo czasami wchodząc już na klatkę schodową po pracy zaciągał nozdrzami zapachy... Wchodził do mieszkania zachwycony, a tu po otwarciu drzwi r o z c z a r o w a n i e! Bo to sąsiadki obiad czuł na schodach!
    Chlopcy też już od progu pytają co na obiad, Tim podobnie jak Twoja córcia potrafi też dzwonić w celu wyszpiegowania... Echhhh... I jest wtedy zawód , jak powiem, że udka z kurczaka.... "Co? Udka! Znowu kości....... Nie postarałaś się Mama.... "
    ...a Ja czasami nawet butów nie ściągnę, tylko gorączkowo latam po kuchni, żeby pisklętom dziobki nakarmić! Bo mam tylko pół godziny i zaraz będzie Niklas w domu! M a s a k r a!
    Nie znam tej francuskiej musztardy, powiem Ci że taką kanapkę sama bym chętnie pożarła............

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ się uśmiałąm czytając Twój komentarz,szczególnie fragment o mężu na schodach i zapachach z mieszkania sąsiadki:)Wiesz,jakos mi lżej na duszy,że jest nasz więcej:)Oczami wyobrażni widzę mojego Wiktora gdy mu mówię,że na obiad udka...od razu wiem jaką minę ma Twój synek:)Wiesz,ta francuska musztarda jest i u Was,to taka musztarda z niezmieloną gorczycą.jest w całości w ziarenkach.Jeśli podoba Ci się kanapka,to pewnie rolada przypadnie Ci do gustu,pokażę ją jutro.

      Usuń
    2. Poszperam za tą musztardą w Rewe albo Hicie.... Tam na pewno znajdę!
      Czekam na Twój jutrzejszy kulinarny popis... :)

      Usuń
  5. Beatko mam to samo co na obiad ....nawet jeszcze przed szkołą ....się dziatwa pyta, kanapka ciekawa się szykuje, zwłaszcza ten sos ....ciekawy , byłby cały dla mnie bo musztardy ala france nikt poza mną nie lubi :)
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz,znowu lubimy to samo:)Widzę,że nie tylko jamam podobne klimaty w domu!!!Cieszę się,że jest nas więcej:)Mamy tak mają:)))

      Usuń
  6. No i na noc narobiłaś mi smaka tą kanapką ;-) Bardzo ciekawy przepis na sos...na pewno wypróbuje :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pyszny jest:)Może tez byc do mięsa.

      Usuń
  7. Kanapka wygląda naprawdę smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sumienia nie masz żeby w środku nocy serwować taki przysmaki i szlak trafia moją dietę po raz kolejny ;) A i jeszcze muszę Ci powiedzieć, że nigdy takiej kanapki nie jadałam :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrób:)Warto:)Nie koneicznie w środk nocy ale na niedzielne śniadanko jak znalazł:)

      Usuń
  9. Pytam męża, co na obiad- on nie wie... no to jak on nie wie- a je jak piesek francuski- to skąd ja mam wiedzieć?!? Syn ma 5 lat i jest wegetarianinem, poza tym żeby zachęcić go do spróbowania czegokolwiek uciekam się do rożnych podstępów... Maz jadłby tylko mięsne obiady. Z zup to 4 ulubione, żadnej kaszy czy ryżu... Żeby ugotować coś, co zjedlibyśmy we 3 to ja mam dopiero problem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie identycznie,córka kilka lat nie jadła mięsa,więc dla niej były specjalne dania,syn jadłb y tylko mięso,mąż na szczęście niewymagający i nie marudzi jak dzieci.Więc wiem co przeżywasz:)

      Usuń
  10. Beatko lepiej nie mogłaś ująć sprawy. Tylko nie wiem gdzie popełniłam ten sam błąd ten co Ty, podrzędnej w stosunku do domowników względem przygotowywania posiłków. Tak to już jest ,że czasami za bardzo chcemy dogodzić naszemu stadku, bardzo często naszym kosztem . Czasem jestem szczęśliwa a czasem klnę w duchu jak szewc ale powiem Ci jedno nie zamieniłabym takiego życia na inne. Jak wyszedł tort?. Beatko buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie:)Gadam,gadam,narzekam ale i tak cieszę się,że mnie potrzebują:)Torcik wyszedł super,jutro pokaże przepis i zdjęcia bo dzisiaj już jestem zmęczona.Nie wiedziałam,że można odtworzyc recepturę orginalnego dakłasa:)Mam nadzieję,że Wasze urodziny też się udały!!!

      Usuń
  11. A ja myślałam,że takie sceny dramatyczne dzieją się tylko w moim domu.Powiem Ci szczerze,że szlag mnie na to trafia i czasem się zastanawiam co by było gdyby mnie zabrakło? Kto by im sprzątał,podawał pod pysk,prał,prasował,gotował,załatwiał tysiące spraw itp.? Wczoraj przed popołudniową zmianą pół dnia sprzątałam syf z całego tygodnia,wracam przed północą do domu i co widzę? Podłoga same tłuste plamy,na stole aż się klei,pełen zlew a mąż sobie śpi w najlepsze a córka napieprza na kompie... Chciało mi się wyć ze złości, z bezsilności i z tego,że nikt w tym domu nie szanuje mojej pracy. Wypiłam herbatę,dorzucając swój kubek do reszty w zlewie i poszłam spać a dziś mam totalny olew na ten burdel,bo znów mam drugą zmianę i kiedyś muszę odpocząć :)
    P.S. Podrzuć te kanapeczki,zabiorę do pracy :))) Cmokam kochana i łączę się w bólu ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi,nie mogę się skarżyć pomagają w miarę możliwości ale czasami mam gorszy dzień i też się buntuję:)Buziaki!!!

      Usuń
  12. Beatko, dobrze mieć bloga. Wygarnęłaś to co Cię dręczyło...
    Ty mimo wszystko uwielbiasz dogadzać swojej ukochanej rodzince. Ty jesteś z tych mam kwok. Myślę, że się nie obrazisz. Każdy by tęsknił za takimi pysznościami jakie im przyrządzasz. KAŻDY !!!!
    Nie jestem zaskoczona. Kromka chleba z szynką? Taką można zabrać do pracy ale w domu? gdy ma się tak pomysłową i dogadzającą Mamusię?
    Ech, nie byłabyś sobą gdybyś nie pichciła tych wspaniałości.
    Miłej niedzieli...
    PAAAAAA !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he ja wiem,że oni mnie doceniają,ale ja też ich rozpieszczam:)Nie mogę narzekać,często i moje dzieci dla mnie gotują i to jest bardzo miłe:)Mój mąż jakiś czas temu zrobił mi wspaniałe danie z piersi kurczaka i to było bardzo smaczne,więc nie tylko ja gotuję:)

      Usuń
  13. to taki życiowy wpis! A kanapeczka wygląda super fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. :) hehehe mam to samo z Mężem, wybredny jest i jak lekko ostre to już marudzi, że go piecze strasznie w gardle, wystarczy odrobina więcej pieprzu ;/ a ja tak na ostro lubię - no ale staram się tak, żebyśmy oboje zjedli
    ciągle kombinuję coś nowego, więc po pracy wchodzi do mieszkania "co tak ładnie pachnie" już na klatce czuć - a tu pada odpowiedź z cyklu tych złych ;p (szpinak, mięso na kości, coś z dużą ilością cebuli) - jeszcze nie jadł a już wzdechnięcie - no po ptostu szmatą trzepnąć przez głowę to mało ;p potem siada ze zbolałą miną i je, a na końcu się okazuje, że większość i tak była dobra i smakowało ;p te chłopy ;p nic tylko zasmażaną kapustę, kotleta i ziemniaki na zmianę ze spaghetti czy lazanią i byłby w siódmym niebie :)) a teraz to mam przeprawę, bo ja na diecie, a jemu wręcz niewskazana więc wszystko razy dwa - nie zostawię przecież głodnego - a w kuchni to ma dwie lewe ręce ;/ więc lepiej żeby nic nie dotykał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale poza tym to kochany chłop - więc trzeba wybaczyć i jakoś przeżyć ;p

      Usuń
    2. To ja widzę,że mam super,mój mąż nigdy nie narzeka,zawsze je to co postawię niezależnie od tego jaką mam fazę :gotowanie na parze,ryby,kuchnia włoska,dieta,chińska kuchnia....nigdy nie marudzi.Co innego dzieci....uuuu tu bym mogła opowiedzieć:za mało soli,za mocno przypieczone,za mało przypieczone,na parze??o matko znowu ryba:)))I takie tam...ale często muszę napisać szczerze chwalą sobie moje gotowanie:)Czyli pewnie u mnie jak w każdym Waszym domu:)))

      Usuń
  15. Jaka smakowita kanapka,lubie takie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to będzie Ci smakować rolada z łososia.Jutro ją pokazę.Wpadaj na łososia:)))

      Usuń
  16. Ulżyło mi, myślałam że to tylko w moim domu najważniejsze jest pytanie "co na obiad?".
    Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo uśmiechu na co dzień:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie ,jak widzę,takich domów jest więcej:)))Świadczą o tym komentarze:)Buziaki!!!

      Usuń
  17. Ależ pyszności! a ja jak mam czas i za oknem szaro i buro to uwielbiam siedzieć w kuchni i tworzyć:) Tak sobie myślę - może do Masterchefa się zapiszesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee,za słaba jestem na ten program:))

      Usuń
  18. Nic tu więcej nie napiszę ,bo dziewczyny napisały już wszystko :) Chyba wszystkie tak mamy ; niestety :) Jak ktoś się mnie pyta jaki mam zawód to mówię że HOME MENAGER ,bo robi się wszystko i na okrągło w kółko to samo.Nikt Ci za to nie zapłaci a nawet nie podziękuje.I jeszcze te miny jak coś im na obiad nie spasuje :( .U mnie to taka przechadzka po polu minowym ,czyli jak żyć w męskim świecie i nie zginąć ! Buziaczki Beatko :) P.S. Kanapeczka wygląda smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ALeż się uśmiałam...Home Menager...nigdy tego nie zapomnę:)Zrobię nam tabliczkę z tym napisem:)Jeju,musimy się spotkać kiedys...coś czuję,że nieźle byśmy się pośmiały:)))Pozdrawiam cieplutko!!!

      Usuń
  19. Na taka kanapkę to sie skuszę! Lece po łososia i po musztarde ...cholera Ty mi zawsze smaka narobisz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj pokaze roladke z tych skladnikow:)tez bedzie Ci smakowac:)

      Usuń
  20. Dla takiej kanapki warto żyć ;)
    Ściskam ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też okupuję kuchnię często , dopiero skończył się obiad i już są pytania co na kolacje.
    Kanapeczka wygląda super . Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  22. no cóż takie zycie ,ale czasem warto być egoistką , nie dajmy się zwariowac

    ps. czekam na adresik a skrzynka pusta ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. u mnie jeszcze za mały szkrab,żeby o obiad pytał, ale i tak nieźle się gimnastykuję, żeby było róźnorodnie:) ciekawe jak to będzie, jak jeszcze włączą się Jego upodobania:)) kanapeczka świetna i wszystkie składniki lubię mmm

    OdpowiedzUsuń
  24. Hmmm... skąd wiesz, jak wygląda mój rozkład nia, kiedy mam WOLNE ? ;) o rany, chyba każda z nas tak ma ... ;) A kanapka wygląda bardzo smakowicie :) Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń