poniedziałek, 21 stycznia 2013

DZIEŃ BABCI I DZIADKA

Minął tydzień a ja nie napisałam,żadnego posta.Zapadłam w sen zimowy.Dopadła mnie jakaś chandra,zniechęcenie i smutek...pewnie to normalne dla tej pory roku...Choć dla mnie to nowe zjawisko,którego wcześniej nie doświadczałam.Mogłabym nie wstawać z łóżka i spać,spać a przecież nie jestem chora:))Dlatego postanowiłam walczyć z tym!!!Od dziś.W związku z tym,że dzisiaj miałam kolędę,postanowiłam przezwyciężyć niemoc i od jutra wprowadzić zmiany w domu.Dekoracje pochowam a zastąpią je kwiaty wiosenne.Już dzisiaj oglądałam w kwiaciarni prymulki,krokusy i żonkile.A ten zapach....poezja!!!Chciałabym się zabrać za naukę decoupage,już skompletowałam materiały i choć moja koleżanka znająca tę technikę wyjechała,będę sama sie uczyć.I możecie spodziewać sie lawiny emaili do moich idolek z pytaniami:Jak to zrobić:)Mam nadzieję,że nie  nadużyję Waszej cierpliwości.Muszę postawić sobie cele aby je codziennie realizować.
Dzień Babci,zaczęliśmy świętować wczoraj u mojej mamy.Moje dziewczyny miały dla dziadków super poduszki.Prezent bardzo się spodobał.Dzisiaj byliśmy u drugiej babci,która również ucieszyła się z prezentu moich dzieci.Mała rzecz a tak cieszy.Pomyśleliśmy o poduszkach,oglądając prace pewnej zdolnej Pani i okazało się że to strzał w dziesiątkę.
Ja jutro chciałabym pojechać na cmentarz do moich dziadków,zawsze gdy stoję nad ich grobem myślę,że gdyby nie oni urodzeni dawno,dawno temu nie byłoby moich dzieci i przypominam sobie takie zdanie o tym,że dzieci to nasze portale do przyszłości,które będą istnieć gdy nas już nie będzie.Poprzez nie będziemy w przyszłości...I to jest prawda.Mój dziadek urodził się przed wojną w Wejherowie,przeżył wojnę,wywieziony na roboty do Niemiec,gdzie poznał moją babcię,wrócił do rodzinnego miasta aby pracować jak przed wojną na kolei,niestety przeżył tylko paręnaście lat w wolnej Polsce..Nigdy go nie poznałam,ponieważ umarł gdy mój tata miał kilkanaście lat.Ale to właśnie dzięki niemu,na świat przyszły moje dzieci...nawet nie miał okazji poznać mnie a jego prawnuki żyją,uczą się,rozwijają się a jego już od dawna nie ma....To niesamowite,bo widać,że nie liczy się ile pozostawimy po sobie materialnych przedmiotów liczą się kolejne pokolenia,w których będziemy żyć.Być może moja prawnuczka będzie miała moje oczy......
Jakoś wyszedł ten mój post pisany po przerwie bardzo nostalgiczny ale taki nie miał być.Chciałam przekazać w nim jak fajnie,że pozostawiamy po sobie kolejne pokolenia.....
Mimo,że nie pisałam,przygotowałam kilka fajnych potraw,więc postaram sie je pokazać w ciągu kilku najbliższych dni...


17 komentarzy:

  1. Śliczne te podusie, takie prezenty są bezcenne...
    A Ty moja kochana, budź się i bierz za decoupage! Oczywiście pokazuj swoje dzieła:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Te podusie są fantastyczne, nic dziwnego, że dziadkom się spodobały!
    A co do samopoczucia - to też tak mam, tylko że za nic nie moge się wziąć w garść:-) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem,chyba w końcu sama siebie kopnę w tyłek:)))

      Usuń
  3. Super, że wzięłaś się w garść i postawiłaś sobie nowe cele i wyzwania-tak trzeba. Poduchy dla dziadków świetne. Jak coś zrobisz w decu to nam pokaż-trzymam kciuki i życzę powodzenia :)Pozdrawiam Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę,że trzeba stawiać sobie codzienne cele,nawet najmniejsze:))

      Usuń
  4. z takim stanem trzeba walczyć ja walczę chociaż też jakby nie obowiązki to bym przespała z 3 doby ....
    poduchy na pewno dziadków ucieszyły :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze,że nie tylko mnie to dopada,myślałam,że tylko ja mam taki problem:))

      Usuń
  5. Dobrze, że już jesteś. Prawdę mówiąc martwiłam się o Ciebie.
    Każdego dopada chandra, zimowe osłabienie... Najważniejsze,że robisz już plany dekoracyjne. Świeże wiosenne kwiaty zmieniają mieszkanie. A zapach z hiacyntów gdy przekraczasz próg domu unosi się wszędzie.
    Poduchy są prześliczne. Powodzenia w decu!
    Ślę moc pozdrowień.

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdego dopada jakaś niemoc ... to przez tą aurę:) Dobrze jednak, że już Ci mija i zakasałaś rękawy po trochu wprowadzając wiosnę do domu. Masz rację... dzieci to portale do przyszłości. Jakże człowiek często zapomina o tym, że to nie materialne rzeczy są ważne... tylko dzieci nasze, które są naszą nieskończonością... Przez to dążenie do posiadania materialnych frykasów bardzo często jednak psujemy relacje z dziećmi, co przechodzi z pokolenia na pokolenia... Dbajmy więc o nasze kontakty z dziećmi... Dajmy z siebie ile możemy, by kiedy już nas nie będzie dobrze nas wspominały. Ps.poduszeczki śliczne :) Ja dziadków swoich nie pamiętam ... żałuje czasem. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z przyjemnoscia przeczytałam ten bardzo refleksyjny post. Nigdy wcześniej sie nad tym nie zastanawiałam. Rzeczywiście to niesamowite. Potrzebowałam dzisiaj tego.
    Trzymam kciuki za Twoją "walkę" z niemocą. Mnie też by się to przydało.
    Poduszki słodkie :-)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze tak myślę,bo to nadaje sens mojemu życiu:)))Całuski

      Usuń
  8. Fajne pomysły na prezent.
    Pozdrawiam i dziękuję za zabawny komentarz pod ostatnim postem. Myślę, że wkrótce wykorzystasz kosz piknikowy. Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  9. prezenty śliczne pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń