czwartek, 7 marca 2013

O KICZOWATYCH KULACH MOICH I PEWNYM PRZEPIŚNIKU

Wiele,wiele lat temu podczas pierwszego dnia w szkole podstawowej poznałam swoją najlepszą przyjaciółkę.Spędziłyśmy razem całe dziedziństwo a potem razem uczyłyśmy się w liceum i wspólnie  przeżyłyśmy młodość,dopiero po nim każda rozpoczęła samodzielną edukację na innych kierunkach.Mimo to zawsze byłyśmy blisko siebie,teraz również mieszkamy w tej samej miejscowości,nasze dzieci się przyjaźnią,mężowie również.Nie spotykamy się tak często jak mogłybyśmy,bo każda jest zalatana,zabiegana ale często rozmawiamy przez telefon.A co jest najważniejsze?Możemy zawsze na siebie liczyć i w trudnych chwilach wspieramy się i pomagamy sobie.Dla mnie to wielki dar mieć taką przyjaciółkę,niewiele osób ma to szczęście aby przez tyle lat mieć takiego przyjaciela obok.Moje życie nauczyło mnie,że koleżanek można mieć wiele ale przyjaciół  a do tego sprawdzonych ma się niewielu.Moja przyjaciółka kilka dni temu miała urodziny i postanowiłam zrobić jej prezent w postaci wesołego Przepiśnika.Chciałabym Wam go pokazać:

Wiem,że jeszcze sporo muszę sie nauczyć ale próbuję,próbuję:)))
A teraz pokażę Wam co zbieram od wielu lat i co mnie niezmiernie raduję.Ludzie dzielą sie na zbieraczy wszelkich rzeczy i niezbieraczy,którzy bez oporów wyrzucają stare buty,przeczytane książki oddają innym lub do biblioteki,sukienki już nie modne,potrzebującym a zalegające tony nie potrzebnych rzeczy wrzucają do śmietnika.Domy mają pozbawione wszelkich duperszmitków,niepotrzebnych landszafcików i innych przedmiotów.Ja niestety należę do tych pierwszych....niestety ponieważ nie jestem w stanie pozbyć się żadnej książki,w szafie wiszą za małe kiecki(ależ przecież jeszcze schudnę,szkoda wyrzucać),stoją podarte buty do biegania i choć mam już nowe a ostatnio nie biegam stoją,bo przecież,mogą się przydać,gdy wrócę do biegania a w lesie będzie duże błoto.Nie umiem rozstać się z tonami rysunków,laurek i sprawdzianów dzieci,w szufladzie zalegają pocztówki,widokówki od najbliższych a nawet do notesu wklejam pamiątkowe bilety,bo przecież za 50 lat nie będę pamiętała kiedy i gdzie byłam na koncercie ukochanego  Andrea Bocelliego i bilet w sam raz się przyda:))Zdradzę Wam tajemnicę,że gdzieś głęboko w szafie,leżą sukienki komunijne dziewczyn,bo nie miałam w rodzinie nikogo komu mogłam oddać sukienki a wyrzucić szkoda:))
Ale do sedna....wiele wiele lat temu  podczas mojej pierwszej wizyty w Paryżu,mój mąż chciał mi kupić coś na pamiątkę,nie wiem czemu powiedziałam,że chciałabym dostać taką kiczowatą kulę śnieżną,która stała na półce w sklepie.Stała potem zawsze u mnie na biurku i gdy na nią spoglądałam zawsze przypominałam sobie miłą podróż do Paryża.Oto ona:

Po jakimś czasie mąż pojechał w podróż do Hiszpanii i dla żartu przywiózł kolejną kulę,a potem byliśmy wspólnie miedzy innymi w Wenecji i już mnie ciągnęło do stoiska z pamiątkami.Oczywiście wróciłam z kolejną kulą i tak się zaczęło,kolekcja rosła.

Potem wkręciłam rodzinę,przyjaciół i znajomych.Teraz nie tylko ja przywożę kule ale moje dzieci i inni bliscy:to kula od córci z Francji z Saint Michel

Mam nawet dwie kule z Izraela
Z Islandii
 Z Turcji-tę dostałam od mojej starszej córci gdy byłam tam na fantastycznym urlopie.

Mam też sporą kolekcję również małych kul,wśród nich nawet jedna z Egiptu,zawsze się śmieję,jak moja przyjaciółka opowiadała wszystkim,że szuka kuli śnieżnej w Egipcie:)Piękna jest też kula z Chorwacji,dostałam ją od mojego szwagra i siostrzenicy męża gdy byli tam w zeszłym roku na urlopie.
Wśród kul mam też parę bardzo bardzo oryginalnych,a najoryginalniejszą dostałam z Meksyku,kicz w pełnej postaci,uwielbiam ją:
Ten trójkącik jest od mojego synka,który był w Pradze i nie kupił kuli bo uznał,że jest bardzo droga ale przywiózł mi piramidkę.A kaskę nie wydał i przywiózł do domu:)
Ku mojej ogromnej radości w Polsce również pojawiły się kule i moja kolekcja wzbogaca się o Polskie cudowne miejsca.Moja mam kiedyś przyniosła mi pierwszą kulę z okolicy i ku mojemu rozbawieniu,będąc po coś w Gdyni,kupiła mi kulę:))Z Sea Towers z Gdyni.W zeszłym roku odstałam też piękną kulę z Krynicy od mojej szwagierki,w kuli siedzi smutny i zamyślony Nikifor.Cudowna!
A to moja najnowsza zdobycz od mojej córeczki i jej chłopaka z Krakowa.Wspaniały smok wawelski,głupio mi,że dzieciaki zamiast wydać na siebie skromne środki,kupili mi kulę,ale moja radość była wielka.
Moje kule stoją na pianinie i bardzo,bardzo cieszą moje oczy:))A wszyscy inni muszą lubić ten widok:)))Jak ma któraś z Was taką kulę wciśniętą gdzieś i niepotrzebną i nie lubicie jej to mogę przyjąć do adopcji:))




30 komentarzy:

  1. ale piękna kolekcja! też uwielbiam kule śnieżne!

    OdpowiedzUsuń
  2. przepiśnik fajny :)))

    a masz kule z Krakowa??

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam,jest na ostatnim zdjęciu,to mój najnowszy nabytek,dostałam od córki:))Ale jak masz na zbyciu to nie ma sprawy:))

      Usuń
    2. nie mam w domu ale często jestem w Krakowie to bym Ci kupiła :)))) miałam z aniołkiem ale Emilka ją załatwiła :)

      Usuń
    3. napisz na @ :))))) bo ja Twojego nie mogę znaleźć :P

      Usuń
  3. Niesamowity zbiór!
    Zawsze podziwiam śnieżne kule, ale już nic nie zbieram.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy Twoich częstych podróżach,nie miałabyś gdzie je trzymać:)))

      Usuń
  4. No i jak Cię tu nie lubić??? Niby kiczowate te kule, ale każda ma to coś...
    Kula auto wpadła mi w oko:)))
    A co do przyjaźni, zgadzam się z Tobą w zupełności!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Beatko, będę pamiętać o Twojej miłości do kul.Szkoda,że dopiero teraz się dowiedziałam,miałam dwie ale oddałam. Nie istotne co zbieramy i chomikujemy, ważna jest nasza pasja.Przesyłam buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szkoda,szkoda:)Ja generalnie pozbywam się powoli zbyt zalegających przedmiotów.W kuchni miałam sporo starych miedzianych patelni,doniczek i innych starych przedmiotów i wszystko spakowałam i wyniosłam.Zrobiło sie jaśniej,czyściej i porządniej:))A co do zbierania to dla mnie najważniejsze są książki,kiedyś zbierałam stare porcelanowe filiżanki,ale zbiór jest tak duży,że już nie poszukuję i kupuję.Masz rację każda pasja jest ważna:)

      Usuń
  6. Kolekcja fantastyczna, bardzo mi się takie podobają, a co najśmieszniejsze, to nie mam ani jedenej takiej kuli:) Muszę sobie w końcu taką sprawić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale świetne sa te kule...heheheh....ja z kolei z każdego wyjazdu zbierałam pocztówki a przyjaciółka jak jeździął po świecie to zawsze przywoziła mi jakąś świeczkę lub inny przedmiot oczywiście musiała być obowiązkowo metka z danego kraju....hehehhe...miałam świra na tm unkcie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Kule Ty, a ja dzwoneczki wiem jak to wciąga, uzbierałaś już tego trochę , a ta na aucie jest wyjątkowa pozdrawiam pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedna czy dwie kule na tym pianinie to byłby okropny kicz (niezależnie od ewentualnej wartości sentymentalnej), ale taki zbiór - to już poważna kolekcja, a pasja - godna pozazdroszczenia :) No i w gruncie rzeczy chyba każdy z nas lubi pogapić się na taką kulę, bo jest w niej coś magicznego, bajkowego...

    OdpowiedzUsuń
  10. Te kule są piękne! to takie romantyczne jest:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajne hobby :) Ja jak bylam jeszcze w podstawówce to kolekcjonowałam wycinki psów xD
    Śliczne te kóle, przedostatnia z Krakowa jest śliczna :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Hehehe...jestes ksiazkowym przykladem osoby cierpiacej na dyspozofobie. A wiem co pisze, bo mam przyjemnosc zyc z taka osoba pod jednym dachem:)))
    Kule mowisz...juz wiem na co bede zwracac uwage podczas naszej nastepnej wycieczki nad Jezioro!;)
    Buziale:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he podoba mi się:jestem dyspozofobiczką:))Ciekawe kto wpadnie o co chodzi:))

      Usuń
  13. Kolekcja super. Każdej towarzyszy wspomnienie.Ja nie mam takich kulek, ąle mam wspomnienie:) Otóż będąc sto lat temu na koloniach w Szklarskiej Porębie, kupiłyśmy z siostrą taką kulę babci w prezencie. Niestety pękła nam zanim wróciłysmy do domu.Nie miałyśmy pieniędzy,by kupić drugą. Wymyśliłyśmy że zabierzemy do domu tą pękniętą i udamy,że pękła w drodze powrotnej :))))Małe oszustki :))) Póżniej i tak powiedziałyśmy babci prawdę.
    Pozdrawiam!
    Ach, zapomniałam,przepiśnik bardzo ładny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sie uśmiałam,oszustki małe!!!Moja córka tak kurze wycierała że dwie zbiła:)))Ależ byłam wściekła!!!

      Usuń
  14. Ale masz pokażną i oryginalną kolekcję, wow! Przyznam Ci, że mam kilka takich kul bożonarodzeniowych i je uwielbiam! Ja z podróży przywoziłam sama oraz dostawałam najpierw kubki, potem magnesy, bo już miejsca nie było. Teraz nie mam sprecyzowanych potrzeb, rozgladam się za ładnymi rzeczmi poprostu:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna kolekcja, moja Sara też zbiera, ale jeszcze nie może równać się z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. WOW jestem w szoku! Niezła kolekcja =) ja jednak wolę magnezy na lodówkę, bo po pierwsze mniej miejsca zajmują, a po drugie kto by kurze mi wycierał??? hahah, mi na pewno co tydzień by się nie chciało ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mam bo nie zbieram... Ja tylko kubeczki... z miejsc, w których sama byłam... Jak patrzam na stoiska z pamiątkami to zawsze mnie ciągnie do magnesów... i jakoś nigdy nie zdecydowałam się na zakup żadnego... :(

    OdpowiedzUsuń
  18. O ja, ale extra :D A ile ich już masz? Ja również posiadam kolekcję kul śnieżnych, do tej pory uzbierałam ich 96 : ) Oto mój fotoblog, na który chcę wstawić całą kolekcję: http://kulesniezne.flog.pl/ Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
  19. O ja, ale extra :D A ile ich już masz? Ja również posiadam kolekcję kul śnieżnych, do tej pory uzbierałam ich 96 : ) Oto mój fotoblog, na który chcę wstawić całą kolekcję: http://kulesniezne.flog.pl/ Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń